Wyglądała na starszą i szczuplejszą. Obok niej leżała walizka. Na jej twarzy malował się dziwny, nieznany wyraz.
„Mamo…”
Anna Pietrowna patrzyła na nią długo.
„Ja… wróciłam. Mogę wejść?”
Jej matka odsunęła się na bok.
„Proszę. Herbata jest gorąca”.
Nie powiedziała nic więcej.
Lena weszła, usiadła przy stole i pochyliła głowę.
„Mamo… wybacz mi. Ja… nie wiem, jak ci to powiedzieć. Zdradziłam cię. Sprzedałam wszystko. Mieszkanie. Wszystko, co miałam. Potem odeszłam. Myślałam, że znalazłam szczęście. Myślałam, że to miłość. Ale on… porzucił mnie po roku. Zostałam sama. Bez pieniędzy. Bez domu. Bez niczego”.
Anna Pietrowna w milczeniu nalała herbaty.
„Wiem, że nie mam prawa cię o nic prosić. Ale przyszłam, bo nie miałam dokąd pójść”. „Mamo… jesteś jedyną osobą, jaką mam. Jesteś wszystkim, co mi zostało”.
Anna Pietrowna podniosła wzrok.
„Jedyną” – powiedziała. „Teraz naprawdę została ci tylko jedna osoba. Zgadza się”.
Lena zaczęła płakać.
„Zamieszkam z tobą. Pomogę ci. Wszystko naprawię. Przysięgam, mamo…”
Anna Pietrowna usiadła naprzeciwko niej i długo patrzyła na córkę.
Potem powiedziała:
„Możesz tu mieszkać. Dom jest duży. Jest mnóstwo miejsca. Ale musisz wiedzieć, że ci wybaczyłam. Nerki jednak nie można odzyskać. Jest w tobie. Będzie żyła tak długo, jak ty.
Za każdym razem, gdy spojrzysz w lustro, pamiętaj, że pod twoją skórą, pod twoimi żebrami, jest cząstka mnie. Dałam ci ją. Nie z wdzięczności. Nie po to, żeby ci dziękować. Dałam ci ją, bo jesteś moją córką”. I nic tego nigdy nie zmieni”.
Lena słuchała, jak łzy spadają na stół.
Potem jej matka dodała:
„Jest tylko jedno. Kiedy umrę, nie sprzedawaj tej nerki. Bo to jedyna rzecz, jaka ci została. Jedyna rzecz, której nie można sprzedać”.
Potem wyszła na zewnątrz.
Do kur.
Do ogrodu warzywnego.
Do swojego życia.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






