Dziękowali Bogu, że wszystko skończyło się dobrze.
Elina zamknęła oczy.
Wreszcie mogła swobodnie odetchnąć.
Ale kiedy wyszła z kokpitu, czekał na nią człowiek, którego najmniej chciała zobaczyć.
Victor Rhein stał przy wyjściu.
Spojrzał na nią i nagle się uśmiechnął.
— Elina Marek.
Zatrzymała się.
— Zna mnie pan?
— Oczywiście.
Elina poczuła chłód w środku.
Mark podszedł bliżej.
— Co tu się dzieje?
Victor nic nie odpowiedział.
Kilka minut później został zatrzymany przez policję.
A potem rozpoczęło się śledztwo.
Śledczy odkryli, że usterki samolotu nie były przypadkowe.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






