Dotknęła mokrych włosów.
— Moja sukienka jest cała przemoczona!
Spojrzałam na drugi koniec sali.
Lily stała obok Dereka w swojej różowej sukience.
Jej bielactwo było całkowicie widoczne.
Potem spojrzałam z powrotem na Patricię.
— Nadal wyglądasz jak ty.
Patricia natychmiast zrozumiała.
— Nie rób z tego sprawy Lily.
Odpowiedziałam spokojnie:
— To ty zrobiłaś z niej sprawę.
CZĘŚĆ 3
Patricia skrzyżowała ramiona.
— Chciałam tylko, żeby zdjęcia ślubne wyglądały pięknie.
— A teraz uważasz, że zdjęcia nie będą piękne, bo TY nie wyglądasz idealnie?
— To zupełnie co innego.
— Dlaczego?
Tym razem nie znalazła odpowiedzi.

Zrobiłam krok w jej stronę.
— Robimy teraz rodzinne zdjęcia. Możesz do nas dołączyć dokładnie taka, jaka jesteś, albo zrobimy je bez ciebie.
Patricia spojrzała na mnie z niedowierzaniem.
— Chcesz wykluczyć matkę pana młodego?
— Nie. To ty możesz sama się wykluczyć.
Derek stanął obok mnie.
— Robimy zdjęcie, mamo.
Wtedy do Patricii podeszła Lily.
Przyjrzała się jej mokrym włosom.
— Nadal jesteś ładna, babciu. Tylko mokra.
Patricia spojrzała na nią.
Lily dotknęła jednej z jasnych plam na swoim ramieniu.
— Ja też byłam ładna wcześniej.
Patricia zamilkła.
Jej twarz nagle się zmieniła.
A wtedy Lily zadała pytanie, którego żaden dorosły nie miał odwagi wypowiedzieć tak prosto:
— Babciu, myślałaś, że moje plamki sprawią, że zdjęcia będą brzydkie?
Patricia przełknęła ślinę.
— Nie, kochanie.
Zawahała się.
— Pomyliłam się.
Pięć minut później wszyscy staliśmy pod drzewami.
Włosy Patricii wciąż były wilgotne.
Mój welon przekrzywił się na bok.
Różowa sukienka Lily była pomięta.
A jej bielactwo było doskonale widoczne.
Fotograf uniósł aparat.
— Wszyscy się uśmiechamy!
Patricia przesunęła stopę.
Skrzyp.
Lily zachichotała.
Derek wybuchnął śmiechem.
Ja również.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






