Sprawdził swoje notatki. „Nathan.”
Ta nazwa nic mi nie mówiła.

Mój lekarz uśmiechnął się z troskliwym uśmiechem, jakiego używają lekarze, gdy wiedzą więcej, niż mówią. „Zna cię od wspólnego znajomego. Przeszedł wstępne badania przesiewowe”.
„Jakiś obcy chce mi dać organ?”
“Najwyraźniej.”
“Dlaczego?”
„Możesz go o to zapytać, jeśli oboje zgodzicie się na spotkanie.”
Trzy dni później Nathan wszedł do sali konferencyjnej szpitala, niosąc dwa papierowe kubki.
„Herbaty?” zapytał. „Kawy?”
„Kawa. Mocna.”
Podał mi ciemniejszy kubek. Nie tknąłem go.
„Dlaczego to robisz?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






