„Ivy” – powiedział łagodnie – „chodź tu”.
Zawahała się.
Jej wzrok znów powędrował w stronę Ethana.
Ethan cofnął się o krok.
Ruch ten zabolał ją bardziej, niż mogłyby to zrobić słowa.
Jej uśmiech zniknął.
„Powiedziałeś, że wrócisz” – wyszeptała.
Ethan zamknął oczy.
Daniel podniósł Ivy ze schodów i przytulił ją do piersi. Nie płakała, ale jej drobne ciało zesztywniało w jego ramionach.
„Gdzie go widziałeś?” zapytał cicho oficer Moreno.
Daniel spojrzał na nią.
„Nie teraz.”
Natychmiast skinęła głową.
Ethan znowu otworzył oczy. „Nie wiedziałem”.
Głos Daniela był opanowany. „Nie wiedziałeś czego?”
„Że tu byli”.
„Nie o to pytałem.”
Ethan spojrzał w stronę Ivy, a potem w stronę schodów powyżej, gdzie wciąż spała Skye.
„Poznałem Helen” – powiedział.
Wyznanie mocno zapadło w pamięć słuchaczom.
„Kiedy?” zapytał Daniel.
„Nieco ponad cztery lata temu”.
Wyraz twarzy Mary uległ zmianie.
„To było przed narodzinami bliźniaków.”
“Tak.”
Daniel podał Ivy Marze, choć dziecko początkowo stawiało opór. Mara szepnęła coś uspokajającego i zaniosła ją na górę.
Gdy już wyszli, Daniel stanął twarzą w twarz z Ethanem.
„Zacznij od początku.”
Ethan usiadł na krześle przy drzwiach. Po raz pierwszy nie wyglądał na pewnego siebie młodszego brata Daniela, człowieka, który potrafił oczarować inwestorów podczas trudnych spotkań i rozśmieszyć każdego gościa przy stole.
Wyglądał na zmęczonego. Starszego. Przestraszonego.
„Spotkałem Helen na otwarciu hotelu w Madison” – powiedział. „Pracowała w firmie cateringowej. Jedna z tacek się wyślizgnęła i pomogłem jej wszystko pozbierać”.
Daniel nic nie powiedział.
„Rozmawialiśmy później. Wiedziała, kim jestem, ale nie wydawała się tym zachwycona. To było nietypowe”.
„Byłeś żonaty.”
Ethan wzdrygnął się.
„Lauren i ja zostaliśmy rozdzieleni.”
„Czy ona o tym wiedziała?”
“Tak.”
„Czy Helen?”
“Tak.”
Daniel przyjrzał mu się uważnie. „Separacja to nie rozwód”.
“Ja wiem.”
W pokoju znów zapadła cisza.
Oficer Moreno pozostał przy drzwiach, nasłuchując i nie przerywając.
Ethan zacisnął dłonie.
„Lauren zamieszkała z siostrą prawie sześć miesięcy temu. Ciągle się kłóciłyśmy. Chciała mieć dzieci. Ciągle jej powtarzałem, że to nie ten moment. Firma się rozwijała, mama na mnie liczyła, a ty spędzałeś więcej czasu z Claire”.
Wyraz twarzy Daniela stwardniał. „Nie rób z tego sprawy o mnie”.
„Nieprawda. Mówię ci, co miałem na myśli.”
„Więc powiedz mi, co się stało.”
Ethan przełknął ślinę.
„Helen i ja zaczęliśmy się spotykać na kawę. Potem na kolację. Była inna niż wszyscy w moim życiu. Nie zależało jej na nazwisku. O nic nie pytała. Słuchała.”
„I nigdy mi nie powiedziałeś.”
„Właśnie dowiedziałeś się, że Claire jest chora.”
To zatrzymało Daniela.
Wspomnienie powróciło z bolesną wyrazistością: szpitalny korytarz, ostrożny głos lekarza, Claire ściskająca dłoń Daniela, podczas gdy on wpatrywał się w podłogę, bo patrzenie na nią wydawało się niemożliwe.
Ethan kontynuował cicho.
„Wstydziłam się. Wiedziałam, że tracisz osobę, którą kochasz, a ja ryzykowałam swoje małżeństwo, bo czułam się samotna”.
Daniel spojrzał w stronę okna.
„Jak długo to trwało?”
„Trzy miesiące.”
„A potem?”
„Zakończyłam to. Lauren chciała spróbować jeszcze raz. Wróciła do domu. Zaczęłyśmy terapię.”
„Czy Helen wiedziała, że jest w ciąży?”
„Nie. Nie wtedy.”
„Jesteś pewien?”
„Ona mi nigdy nie powiedziała.”
Oficer Moreno odezwał się po raz pierwszy. „Czy miał pan z nią później jakiś kontakt?”
„Kilka wiadomości. Poprosiła o spotkanie. Powiedziałem, że to nie jest dobry pomysł.”
„Czy wyjaśniła dlaczego?”
“NIE.”
Daniel podszedł bliżej.
„Czy Claire wiedziała?”
Ethan spojrzał w dół.
“Tak.”
Daniel poczuł się, jakby został uderzony.
“Jak?”
„Zobaczyłem Helen jeszcze raz. Kilka miesięcy później. Była z nią Claire.”
„Claire wiedziała, że jesteś ojcem?”
„Nie wiem, czy ona wtedy wiedziała.”
„Zapytałeś?”
„Wpadłem w panikę”.
Szczera odpowiedź jeszcze bardziej rozgniewała Daniela.
„Wpadłeś w panikę”.
„Naprawiłem swoje małżeństwo. Claire umierała. Mama była już pod presją. Przekonałem sam siebie, że Helen poszła naprzód”.
Głos Daniela stał się cichy.
„Przekonałeś sam siebie.”
Ethan spojrzał w górę.
„Byłem tchórzem”.
W jego twarzy nie było cienia obrony. Żadnej próby złagodzenia słów.
Tylko żal.
Daniel odwrócił się, zanim gniew zdążył przemówić za niego.
Na schodach dało się słyszeć ciche skrzypnięcie.
Mara wracała.
„Znowu śpi” – powiedziała. „Ale Skye się obudziła. Chce Daniela”.
„Pójdę” – powiedział Daniel.
Zanim dotarł do schodów, oficer Moreno zawołał jego imię.
„Muszę wiedzieć, czy Ethan zgodzi się dostarczyć próbkę DNA”.
Ethan odpowiedział, zanim Daniel zdążył się odwrócić.
“Tak.”
Oficer Moreno obserwował go uważnie. „Rozumie pan konsekwencje”.
“Ja robię.”
„A co z twoją żoną?”
Twarz Ethana się napięła.
„Ona nie wie.”
Daniel stanął przed nim twarzą w twarz.
„Lauren widziała dziewczynki. Widziała medalion. Widziała reakcję mamy”.
„Ona nie wie o Helen i mnie.”
„Pozwoliłeś jej odejść bez słowa?”
„Nie wiedziałem, że te dziewczyny są moje”.
„Wciąż nic nie wiecie” – przypomniał im oficer Moreno.
Ethan skinął głową. „Ale wiem, że istnieje realna możliwość”.
Daniel wszedł po schodach nie mówiąc już nic.
Skye siedziała wyprostowana na łóżku, trzymając na kolanach zdjęcie Claire.
Gdy zobaczyła Daniela, wyciągnęła ramiona.
Usiadł obok niej, a ona oparła się o niego.
„Gdzie jest Ivy?”
„Zasnęła w drugim pokoju.”
„Czy ona jest smutna?”
“Trochę.”
„Bo tata się bał?”
Daniel spojrzał na fotografię trzymaną w jej rękach.
„Co sprawia, że myślisz, że Ethan jest twoim tatą?”
Skye przesunęła palcem po krawędzi ramki.
„Widzieliśmy jego zdjęcie.”
“Gdzie?”
“U siebie w domu.”
„Czy twoja mamusia ci powiedziała, kim on był?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






