Część 3
Przez sekundę nikt się nie poruszył.
Wtedy Daniel rzucił się na mnie.
Nie drzwi. Ja.
„Ty głupia suko” – syknął.
Odtoczyłem się tak daleko, jak pozwalało mi ciało. Ból rozdzierał mnie, ale adrenalina unosiła to, czego mięśnie nie mogły.
Marianne zablokowała korytarz. „Nie otwieraj! Ona kłamie! Jest niestabilna!”
Drzwi wejściowe zatrzęsły się pod wpływem silnego uderzenia.
„Kapitanie Hayes” – krzyknął mężczyzna z zewnątrz – „proszę natychmiast otworzyć drzwi”.
Twarz Daniela się zmieniła. Maska męża zniknęła. Maska oficera wsunęła się na swoje miejsce.
Wygładził koszulę. Odstawił piwo. Otarł usta.
Następnie otworzył drzwi.
Na ganku stało czterech oficerów żandarmerii. Za nimi stał podpułkownik Reeves, dowódca Daniela, w mundurze, z twarzą wyrzeźbioną w kamieniu.
Daniel odparł wprost: „Proszę pana, to nieporozumienie”.
Reeves spojrzał za siebie.
Na mnie leżącą na podłodze.
Na krew na mojej szacie.
Na Noaha krzyczącego w kołysce.
Na Marianne trzymającą drewnianą łyżkę, jakby przyłapał ją koszmarny sen.
„Nie” – powiedział Reeves. „Wystarczająco dużo się naoglądałem”.
Daniel zbladł. „Proszę pana?”
Reeves wszedł do środka. „Widziałem, jak biłeś żonę. Widziałem, jak odmawiałeś opieki medycznej pacjentowi po operacji. Widziałem, jak twoja matka ją atakowała, podczas gdy niemowlę płakało w pokoju”.
Marianne otworzyła usta. „Ona nas sprowokowała!”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






