Elowen miała dziewiętnaście lat, była na drugim roku studiów na Uniwersytecie Stanowym Karoliny Północnej i była jedną z niewielu osób w mojej rodzinie, które wciąż miały sumienie. O 6:12 rano wysłała mi zrzuty ekranu z jedną wiadomością.
„Arden, nie sądzę, żeby wiedzieli, że powiedziałaś „nie”. Albo żeby ich to nie obchodziło. Pomyślałem, że powinnaś to zobaczyć”.
Usiadłem przy kuchennej wyspie, popijając czarną kawę i otworzyłem zrzuty ekranu.
Drugi czat był gorszy od pierwszego.
Na czacie głównym moi rodzice udawali, że to zwykły rodzinny weekend.
Na prywatnym czacie zaplanowali okupację.
Moja mama stworzyła arkusz kalkulacyjny.
Prawdziwy arkusz kalkulacyjny.
Były tam zakładki zatytułowane: Posiłki, Przydział miejsc do spania, Aktywności, Odbiór z lotniska i Obowiązki w Arden.
Kliknąłem „Obowiązki Arden”.
Zrobiło mi się niedobrze.
„Zapasowa lodówka dla dwudziestu osób”.
„Wypierz całą pościel”.
„Zatankuj łódź”.
„Rozłóż pościel na ganku”.
„Kup mleko owsiane dla sobola”.
„Odbierz ciocię Liorę i wujka Penna z lotniska w Charlotte”.
„Umieść świeże kwiaty w głównej sypialni”.
„Podczas wizyty proszę nie przebywać w głównej sypialni ani głównej łazience”.
Przeczytałem ten ostatni wers cztery razy.
Nie wychodź.
Mojej własnej sypialni.
W moim własnym domu.
Przekazałem wszystko Sorayi.
Odpowiedziała osiem minut później.
„To doskonały dowód. Proszę nie odpowiadać”.
Więc tego nie zrobiłem.
Zamiast tego poszłam na zakupy spożywcze dla siebie. Kupiłam jajka, kawę, kurczaka, truskawki, mrożoną pizzę i ciasto czekoladowe w piekarni w Davidson, która zazwyczaj miała listę oczekujących na ślub. Włożyłam ciasto do zamrażarki i obiecałam sobie, że w piątek wieczorem, bez względu na wszystko, zjem kawałek przy swoim stole.
Kiedy odkładałem zakupy, zadzwonił mój telefon.
Mama.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





