CZĘŚĆ 2
Wpatrywałem się w ekran telefonu, który znowu zrobił się czarny.
Przez trzy sekundy myślałem, żeby oddzwonić do Madison. Potem przypomniałem sobie jej uśmieszek z kuchennej wyspy, jak patrzyła, jak szoruję i pocę się, jakbym był meblem, który jakimś cudem nauczył się oddychać.
Zamiast tego uruchomiłem samochód.
Mężczyzną, do którego zadzwoniłem, był Victor Hale.
Nie był gangsterem, policjantem ani jakimś tajemniczym byłym kochankiem. Był moim szefem.
Dokładniej rzecz ujmując, był dyrektorem regionalnym Hartwell Freight Systems, firmy, której nazwę moja matka przez dwa lata wymieniała za każdym razem, gdy chciała zaimponować znajomym z kościoła.
„Mój mąż zna ludzi z logistyki” – mawiała. „Nasza Emily trochę pracuje przy komputerach dla jednej z tych firm”.
Trochę pracy na komputerze.
Moi rodzice nie wiedzieli, że moja „drobna praca na komputerze” oznaczała zarządzanie kontraktami wartymi miliony, nadzorowanie trzydziestu siedmiu pracowników w czterech stanach i, niedawno, negocjowanie umowy spedycyjnej z firmą dostarczającą sprzęt medyczny, której firma budowlana mojego ojca rozpaczliwie pragnęła zostać klientem.
Nie wiedzieli też, że przyjęcie u Madison było zaplanowane na ten sam weekend, w którym miałem gościć Victora i dwóch dyrektorów na prywatnej kolacji. Odwołałem tę kolację, bo mama z poczucia winy wmówiła mi, że muszę im pomóc.
„Nigdy nie pojawiasz się w tej rodzinie” – powiedziała w czwartek. „Madison kończy dwadzieścia pięć lat tylko raz”.
Więc się pojawiłem.
A po tym, jak zostałem przed nimi upokorzony, wykonałem jeden prosty telefon.
„Victorze” – powiedziałem z samochodu – „przepraszam za dzisiejszy wieczór. Muszę być szczery. Odwołałem naszą kolację, bo moja rodzina zażądała pomocy przy imprezie. Zostawili mnie teraz odpowiedzialną za gotowanie i sprzątanie dla pięćdziesięciu osób i odchodzę, zanim stracę panowanie nad sobą”.
Victor przez chwilę milczał.
Potem powiedział: „Emily, czy twoimi rodzicami nie są Harold i Patricia Carter?”
“Tak.”
„A twój ojciec jest właścicielem Carter & Sons Renovation?”
Ścisnęło mnie w żołądku. „Tak.”
Kolejna pauza.
„Ciekawe” – powiedział. „Jestem teraz pięć minut od ich adresu. Twój ojciec zaprosił mnie na przyjęcie do Madison, żeby omówić rozbudowę MedSupply”.
Prawie się roześmiałem.
Oczywiście, że tata go zaprosił. Oczywiście, że moi rodzice zaplanowali, że będą paradować przed nim z Madison, podczas gdy ja będę serwował jedzenie w tle, jak wynajęty pracownik.
„Nie wiedziałem” – powiedziałem.
„Wierzę ci” – odpowiedział Victor. „Chcesz, żebym wyszedł?”
Spojrzałem na dom w lusterku wstecznym.
„Nie” – powiedziałem. „Wejdź do środka”.
To było wszystko.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






