Sarah Chin, niesławna inwestorka kapitałowa słynąca ze wspierania startupów-jednorożców.
„Miły poranek?” zapytała, kiwając głową w stronę oddalającej się postaci.
„Po prostu pozbywamy się starych błędnych przekonań”.
Otworzyłem naszą prezentację.
„Czy możemy porozmawiać o przyszłości zamiast o przeszłości?”
Spotkanie z Sarą przebiegło znakomicie, ale było tylko rozgrzewką przed tym, co miało nastąpić później.
W południe miałem posiedzenie zarządu, pierwsze od czasu opublikowania artykułu w Forbesie. Sala konferencyjna była pełna, kiedy wszedłem.
Nasi inwestorzy, w większości starsi mężczyźni, którzy początkowo we mnie wątpili, teraz wyprostowali się, gdy wszedłem.
Zabawne, jak kilka miliardów dolarów zmienia postawę ludzi.
„Zanim zaczniemy” – powiedziałem, siadając na czele stołu – „zajmijmy się tematem tabu. Tak, artykuł w Forbesie był strategiczny. Tak, moment był celowy. I nie, to niczego nie zmienia w naszym sposobie działania”.
Marcus, mój dyrektor finansowy, wyświetlił nasze kwartalne wyniki.
Wykresy wzrostu wyglądały jak pasma górskie. Strome, imponujące, niezaprzeczalne.
„Jak widać” – kontynuowałem – „nasza decyzja o działaniu w trybie ukrytym podczas budowania naszej bazy technologicznej opłaciła się. Nie tylko wyprzedzamy rynek. My jesteśmy rynkiem”.
Jeden z naszych pierwszych inwestorów, człowiek, który kiedyś zasugerował mi zatrudnienie bardziej doświadczonego dyrektora generalnego, odchrząknął.
„Liczby robią wrażenie, ale rozgłos zmienia wszystko. Twoja rodzina…”
„Moja rodzina nie ma żadnego znaczenia dla działalności tej firmy”.
Otworzyłem kolejny slajd.
„Najważniejszy jest nasz kolejny krok: Projekt Nexus”.
W pomieszczeniu zapadła cisza, gdy przedstawiłem naszą nową technologię architektury sztucznej inteligencji, przy której nasz obecny sukces będzie wyglądał jak rozgrzewka.
W połowie mojej prezentacji Maya wręczyła mi notatkę.
Twoja siostra jest w holu. Mówi, że nie wyjdzie, dopóki z nią nie porozmawiasz.
Kontynuowałem prezentację, ale wysłałem krótką wiadomość do ochrony.
Pięć minut później Emmę odprowadzono do naszej najmniejszej sali konferencyjnej, tej z niewygodnymi krzesłami.
Po posiedzeniu zarządu poświęciłem trochę czasu na przejrzenie umów, zanim w końcu udałem się na spotkanie z nią.
Czekała już dwie godziny. Jej idealna fryzura lekko zwiędła. Torebka od Prady ściskała ją jak tarcza.
„Naprawdę, Ally?” – wybuchnęła, gdy weszłam. „Nie mogłaś pozwolić ochronie powiedzieć im, kim jestem? Twoją własną siostrą?”
„Oni doskonale wiedzą, kim jesteś”. Usiadłem. „Dlatego postępowali zgodnie z protokołem”.
Lekko opadła z sił.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






