Myślałam, że na tym kończy się ta historia.
Następnego popołudnia zadzwoniła do mnie mama Lily.
Zanim zdążyłam zapytać, jak czuje się Lily, powiedziała:
„Musisz przyjechać do szpitala i zobaczyć, co zrobił twój syn.”

Pojechałam do szpitala z mocno bijącym sercem.
Mama Lily czekała na mnie przy wejściu, a jej oczy były już pełne łez.
Przez jedną przerażającą sekundę pomyślałam, że coś stało się Lily.
Wtedy się uśmiechnęła.
„Chodź ze mną.”
Poprowadziła mnie korytarzem w stronę oddziału onkologii dziecięcej.
Gdy tylko skręciłam za róg, zatrzymałam się.
Aaron stał pośrodku niewielkiej grupy nastolatków.
Każdy z nich miał ogoloną głowę.
Niektórzy byli kolegami Lily z klasy. Inni byli przyjaciółmi Aarona. Kilkorga z tych dzieci nigdy wcześniej nie widziałam.
A pośrodku nich siedziała Lily.
Płakała.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






