Harold otworzył drzwi, wyglądając, jakby też nie spał. „Domyślałem się, że przyjdziesz”.
„Odwróć głowę” – powiedziałem.
Odwrócił się. Róża wiatrów wisiała tam, w płaskim porannym świetle.
„Kiedy to dostałeś?”
„Sześć miesięcy temu” – powiedział. „Powinienem był ci powiedzieć”.
„Dlaczego tego nie zrobiłeś?”
„Bo się wstydziłem” – powiedział. „Poprosił mnie, żebym to zrobił, kiedy byliśmy nastolatkami, a ja odmówiłem. Byłem tchórzem. Potem odszedł, a ja chciałem mu dać to „tak”, które byłem mu winien”.
„Dlatego Mia myślała, że to on” – powiedziałem cicho. „Każdej nocy przed snem odrysowywała jego tatuaż”.
„Wiem. Dopiero później sobie przypomniałem. Kiedy powiedziała to na basenie, myślałem, że zwymiotuję”.
„To dla Mii i mnie, prawda?”
Próbował coś jeszcze powiedzieć na ganku. „Pewnie powinienem powiedzieć coś więcej. Ale nie wiem, jak to powiedzieć”.
„To nie rób tego. Nie dzisiaj.”
Siedziałem w samochodzie całą minutę, zanim mogłem przekręcić kluczyk. Wiedziałem, że to, co połknął, było tym, co naprawdę się liczyło – i że będę musiał po to wrócić.
Napisałam do niego tego popołudnia: „ Czy mogę wpaść? Musimy to dokończyć”. Odpisał po minucie: „Tak. Proszę”.
Siedząc naprzeciwko niego, z zimnymi dłońmi na kolanach, zapytałam wprost: „Ten tatuaż nie dotyczył tylko Mike’a, prawda? Słyszałam Benjamina. Remont drugiego piętra – to dla Mii i dla mnie, prawda?”
Jego ramiona były zgięte do wewnątrz.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






