REKLAMA

Mój brat nie zaprosił mnie na spotkanie ze swoją narzeczoną, kongresmenką – potem ona zwiedziła Smithsonian, który prowadzę

REKLAMA
Mój brat nie zaprosił mnie na spotkanie ze swoją narzeczoną, kongresmenką – potem ona zwiedziła Smithsonian, który prowadzę
REKLAMA

Francuska delegacja przybyła pierwsza. Dyrektor Luwru, Martin Lauron, powitał mnie serdecznie. Trzy lata temu pracowaliśmy razem nad wspólną wystawą.

„Sarah, muzeum wygląda wspaniale” – powiedziała, całując mnie w oba policzki. „Ten szczyt to już triumf”.

„Poczekajcie, aż zobaczycie dyskusje panelowe. Zaplanowaliśmy kilka fascynujących prowokacji”.

Ona się zaśmiała.

„Nie mogę się tego doczekać”.

Pojawili się inni reżyserzy. Wielka Brytania, Rosja, Chiny, Japonia, Niemcy, Hiszpania, Brazylia, RPA. Każdy z nich jest liderem w swojej dziedzinie. Każdy jest odpowiedzialny za zachowanie i prezentację dziedzictwa kulturowego ludzkości.

A ja byłem ich gospodarzem. Koordynowałem ich. Prowadziłem ich.

O 19:00 Rebecca pojawiła się z Derekiem. Miała na sobie czerwoną sukienkę, która idealnie łączyła profesjonalizm z elegancją. Derek miał na sobie smoking i wyglądał na zdenerwowanego.

Podeszli do mnie w trakcie krótkiej przerwy w powitaniach.

„Doktorze Mitchell” – powiedziała formalnie Rebecca, po czym się uśmiechnęła. „Wygląda pan niesamowicie”.

„Dziękuję, Kongresmenko. Obie wyglądacie wspaniale.”

Derek stał tam i patrzył na mnie, jakby widział kogoś obcego.

„Sarah, przeczytałam wszystko. Twoją biografię, Twoje publikacje, artykuły o nominacji do Met, krajowej ceremonii wręczenia medali. Spędziłam cztery godziny czytając o Twojej karierze i… i jestem idiotką. Kompletną idiotką. Przez cały ten czas myślałam, że to ja odniosłam sukces w rodzinie. Myślałam, że to ja wnoszę ważny wkład. Ale ty zmieniałaś świat, podczas gdy ja naliczałam godziny”.

„Derek, twoja praca też jest ważna.”

„Naprawdę? Pomagam korporacjom negocjować kontrakty. Ty chronisz historię ludzkości i pogłębiasz zrozumienie kulturowe między narodami”.

Wskazał gestem rotundę.

„Ci ludzie są tutaj, bo to ty to zorganizowałeś. Bo cię szanują, bo jesteś liderem w swojej dziedzinie”.

Zanim zdążyłem odpowiedzieć, podszedł do mnie sekretarz Smithsonian.

„Doktorze Mitchell, możemy zaczynać. Czy mógłby pan zająć swoje miejsce?”

“Oczywiście.”

Zwróciłem się do Dereka i Rebekki.

„Miłego wieczoru. Porozmawiamy później.”

Podszedłem do małej sceny z przodu rotundy. Mikrofon stał gotowy. Dwieście twarzy zwróciło się ku mnie z oczekiwaniem.

Wziąłem głęboki oddech i zacząłem.

„Dobry wieczór i witam Państwa na przyjęciu otwierającym Międzynarodowy Szczyt Dyrektorów Muzeów. Nazywam się dr Sarah Mitchell, jestem dyrektorem wykonawczym Narodowego Muzeum Historii Naturalnej Smithsonian i to dla mnie ogromny zaszczyt powitać Państwa w Waszyngtonie”.

Mówiłem przez osiem minut.

Mówiłem o znaczeniu muzeów w zmieniającym się świecie, o naszej odpowiedzialności za zachowanie przeszłości przy jednoczesnym zachowaniu aktualności teraźniejszości, o potrzebie międzynarodowej współpracy w kwestiach takich jak repatriacja, dostęp cyfrowy i zmiany klimatyczne.

Przedstawiłem głównego mówcę, dyrektora generalnego UNESCO, i odszedłem na bok.

Przez kolejne dwie godziny pracowałem w sali. Przedstawiłem japońską delegację potencjalnym amerykańskim darczyńcom. Połączyłem dyrektora British Museum z przedstawicielami Kongresu zainteresowanymi finansowaniem kultury. Ułatwiłem rozmowę dyrektorom muzeów z Rosji i Ukrainy, którzy musieli skoordynować działania w sprawie wystawy objazdowej pomimo napięć politycznych w swoich krajach.

Tak właśnie zrobiłem.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA