„Właśnie przyjechała kolumna kongresmenki Chen. Eskortuje ją ochrona. Jej szef sztabu, dwóch asystentów i rzecznik prasowy”.
“Naciskać?”
„Chcą jej zdjęć z flagami międzynarodowymi w holu głównym. To dobry pomysł na jej pracę w podkomisji ds. sztuki i kultury”.
Oczywiście, chodziło tu zarówno o jej poglądy polityczne, jak i autentyczne zainteresowanie muzeami.
O 9:58 zadzwonił mój telefon stacjonarny.
Bezpieczeństwo.
„Doktorze Mitchell, grupa kongresmenki Chen jest w głównym holu, gotowa na pana”.
„Zaraz zejdę.”
Zjechałem windą na parter. Muzeum nie było jeszcze otwarte dla zwiedzających. Mieliśmy godzinę do otwarcia drzwi. Ogromna główna sala była pusta, oprócz ochrony, Rebekki Chen i jej personelu.
Rebecca wyglądała elegancko i profesjonalnie w granatowej sukience i marynarce. Rozmawiała ze swoim rzecznikiem prasowym, wskazując gestem na strzelistą architekturę i wyraźnie planując kąty, pod którymi miała zrobić zdjęcia.
Podszedłem cicho.
Pierwszy zauważył mnie jej szef sztabu, bystry mężczyzna po czterdziestce.
„Doktorze Mitchell” – powiedział, wyciągając rękę. „Tom Bradford, szef sztabu kongresmenki Chen. Dziękuję za umożliwienie mi tej wycieczki”.
“Oczywiście.”
Uścisnąłem mu dłoń, po czym zwróciłem się do Rebekki.
„Kongresmenko Chen, witamy w Narodowym Muzeum Historii Naturalnej Smithsonian. Nazywam się dr Sarah Mitchell i jestem dyrektorem wykonawczym”.
Rebecca odwróciła się, uśmiechając się politycznie.
„Doktorze Mitchell, bardzo dziękuję za…”
Zatrzymała się.
Jej uśmiech zamarł. Jej oczy lekko się rozszerzyły.
„Mitchell” – powiedziała. „Sarah Mitchell?”
“Tak.”
„Jak siostra Dereka, Sarah Mitchell?”
“Tak.”
Nastąpiła głęboka cisza.
Tom Bradford wyglądał na zdezorientowanego. Asystenci wymienili spojrzenia. Korespondentka prasowa trzymała aparat w pogotowiu, niepewna, czy fotografować ten moment.
„Nie zdawałam sobie z tego sprawy” – powiedziała Rebecca, a jej zawodowa opanowanie zaczęło szwankować.
„Derek powiedział, że pracowałeś w muzeum.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






