„Zabawna rzecz w byciu samemu” – powiedziałem. „Ma się mnóstwo czasu na organizację”.
Julian rzucił się w stronę łóżka.
Doktor Thorne stanął przed nim tak szybko, że pielęgniarka aż sapnęła.
„Jeśli jej dotkniesz” – powiedział – „zadzwonię po ochronę, a potem na policję”.
Julian wpatrywał się w niego.
„Zawsze lubiłeś grać bohatera.”
Twarz doktora Thorne’a znów zbladła.
Eleanor zamknęła oczy na jedną krótką sekundę.
I zrozumiałem.
Julian również wiedział, jaka tajemnica doprowadziła doktora do płaczu.
CZĘŚĆ 2
Pielęgniarka wzięła Noaha na ręce, a Julian i Eleanor stali tam, udając, że nie panikują.
Było mi ciepło, gdy syn przytulał się do mojej piersi.
Tak mały.
Tak nieprawdopodobnie prawdziwe.
Jego włosy były ciemne i wilgotne. Usta otworzyły się, szukając czegoś, po czym usta się uspokoiły. Na lewym policzku, tuż przy żuchwie, widniało małe znamię w kształcie półksiężyca, jasnobrązowe na tle skóry noworodka.
Doktor Thorne spojrzał na niego, jakby przebył drogę przez trzydzieści lat i złapał się za gardło.
Eleanor patrzyła na niego i patrzyła.
Julian spojrzał na nas wszystkich.
Ten maleńki znak stał się najpotężniejszym przedmiotem w pomieszczeniu.
Jeszcze nie wiedziałem dlaczego.
Ale wiedziałem wystarczająco dużo, żeby je chronić.
„Wyjdź” – powiedziałem.
Eleanor uniosła brwi.
„Jesteś zdezorientowany.”
„Nie” – powiedziałem. „Przyniosłeś dokumenty dotyczące opieki na moją salę porodową. Jestem całkowicie pewien”.
Julian zaśmiał się raz, ale zabrzmiało to wymuszenie.
„Myślisz, że kilka maili mnie przestraszy?”
„Nie” – powiedziałem. „Myślę, że odkrycia cię przerażają”.
Te słowa sprawiły, że jego wyszkolona na prawnika postawa zesztywniała.
Nie był prawnikiem, ale dorastał wśród nich. Mężczyźni tacy jak Julian uwielbiali prawniczy język, dopóki go nie poznali.
Eleanor dotknęła jego ramienia.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






