Część 3
Victor spotkał mnie ponownie na gali Fundacji Vale.
Zamarł w pół śmiechu, trzymając w dłoni szampana, a Mara błyszczała obok niego w szmaragdowym satynie.
Miałam na sobie czarny aksamit, włosy zaczesane do tyłu, a szafirowa jaskółka lśniła mi na gardle. Ojciec stał obok mnie.
Mara prychnęła. „Ochrona, co ona tu robi?”
Victor otrząsnął się z okrutnym uśmiechem. „Lena, to żenujące. Wkradłaś się tu, żeby żebrać?”
W pokoju zapadła cisza.
Wziąłem szklankę wody od przechodzącego kelnera. Moja ręka była pewna.
„Nie” – powiedziałem. „Przyszedłem się właściwie przedstawić”.
Mój ojciec wystąpił naprzód. „Panie i panowie, dziś wieczorem witam w domu moją córkę Elenę Vale, zaginioną dwadzieścia lat temu”.
W sali balowej rozległy się westchnienia.
Twarz Victora pociemniała.
Mara szepnęła: „Vale?”
Uśmiechnąłem się do niej. „Tak. Hotel, w którym stoisz, należy do mojej rodziny”.
Victor próbował się roześmiać. „To absurd.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






