Za sceną rozświetlił się duży ekran.
Obok pojawiła się pani Chen. „Panie Victorze Hale, skoro lubi pan publiczne wystąpienia, to i my przygotowaliśmy jedno”.
Pierwszy odtworzony film: Victor przed szpitalem.
Nie rób scen, Lena.
A potem głos Mary: Wygląda jak bezdomny kot.
A potem znowu Wiktor: Co zamierzasz zrobić? Pozwiesz mnie? Za jakie pieniądze?
W pokoju zapadła grobowa cisza.
Ojciec Mary ruszył w stronę wyjścia.
Zatrzymało go dwóch mężczyzn w ciemnych garniturach.
Pani Chen kontynuowała rześkim głosem: „Wnieśliśmy oskarżenia o fałszerstwo, oszustwo finansowe, ukrywanie aktywów i zniesławienie. Dziś wieczorem wniesiono również pozwy cywilne”.
Victor rzucił się na mnie. „Zaplanowałeś to?”
Nie cofnąłem się.
„Nauczyłeś mnie wyczucia czasu” – powiedziałem. „Czekałeś, aż krwawiłem i byłem bezbronny. Ja czekałem, aż wszyscy będą patrzeć”.
Jego matka przecisnęła się przez tłum. „To sprawa rodzinna!”
Oczy mojego ojca stały się lodowate. „Wyrzuciłeś moją córkę i wnuczkę na ulicę”.
Skurczyła się.
Mara złapała Victora za rękaw. „Napraw to”.
Spojrzał na nią, potem na kamery, a potem na inwestorów oddalających się od niego.
„Nie ma nic do naprawienia” – powiedziałem. „Konta twojego ojca są zamrożone. Firma Victora spłaciła pożyczki. Sprzedaż mieszkania jest nieważna. A jutro rano wszystkie media otrzymają dowody”.
Kieliszek do szampana wypadł Victorowi z ręki i rozbił się.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






