„Jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek znałem. To się nigdy nie zmieniło”.
Rozpaczliwie chciałem mu wierzyć.
Podczas każdego leczenia trzymał mnie za rękę, woził na wizyty, uczył mnie harmonogramu przyjmowania leków i był przy mnie w najgorszych dniach. Jednak okrutny głos w moim wnętrzu szeptał, że może został tylko dlatego, że porządni mężowie nie porzucają chorych żon.
„Jeffrey?”
“Hmm?”
„Czy nadal jesteś ze mnie zadowolony?”
Znów się zawahał.
„Szczęśliwszy, niż zasługuję.”
Nie pytałem, co to znaczy.
Tydzień później weszliśmy do pokoju hotelowego i po raz pierwszy od miesięcy poczułem ekscytację, a nie strach. Pokój wyglądał niemal dokładnie tak, jak go zapamiętałem – sosny za oknem, ciepłe lampy i ogromne łóżko king-size pośrodku.
Odwróciłam się do Jeffreya, spodziewając się, że się uśmiechnie.
Zamiast tego zamarł.
Jego wzrok utkwiony był w łóżku.
„Jest tylko jedno łóżko.”
Zaśmiałam się nerwowo.
„Tak właśnie zazwyczaj wyglądają weekendy rocznicowe”.
Ale Jeffrey się nie śmiał.
Ścisnął rączkę walizki tak mocno, że aż zbladły mu kostki.
„Co się stało?”
„Nic. Pokój jest piękny. Zrobiłeś coś wspaniałego.”
A jednak nie chciał na mnie spojrzeć.
Odsłoniłem zasłony.
„Pamiętasz ten widok? W naszą podróż poślubną stałeś tu i powiedziałeś mi, że nigdy nie widziałeś niczego piękniejszego”.
„Pamiętam.”
Wtedy Jeffrey odchrząknął.
„Idę do innego pokoju.”
Odwróciłem się.
“Co?”
„Przyniosę jeden na korytarzu. Ostatnio jestem niespokojny, przewracam się w nocy. Nie chcę cię niepokoić.”
Spojrzałam na niego.
„Jeffrey, to nasza dwudziesta rocznica.”
„To tylko do spania. Zjemy jeszcze kolację. Spędzimy dzień razem.”
„Dzień?”
Coś zimnego osiadło we mnie.
„Nie chcesz spać obok mnie.”
„To nie o to chodzi.”
„A więc co to jest?”
W końcu na mnie spojrzał.
„Nie mogę teraz tego wyjaśnić. Proszę, zaufaj mi.”
Następnie wziął walizkę i wyszedł.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






