Nie odpowiedział.
Wziąłem torbę plażową. „Idę”.
„Mona.”
„Kenneth i Celeste mnie zaprosili. Paige i Piper idą świętować z okazji urodzin dziadków. Ja też idę.”
Daniel pokręcił głową. „Dobrze. Ale nie wiń mnie, jeśli cały dzień będziesz się źle czuł”.
„Może. Ale nie możesz podjąć tej decyzji za mnie.”
Część piąta: Co Jane powiedziała zamiast tego
W aquaparku Celeste pierwsza nas zauważyła. Mama Daniela pospiesznie podbiegła z wyciągniętymi rękami. „Dajcie mi Piper, zanim zapomni, kto ją rozpieszcza”. Podałem Piper.
„Ona wie. Już szuka twojej torebki.”
Celeste roześmiała się i pocałowała mnie w głowę, tuląc moją córkę. Kenneth podszedł do niej od tyłu. Zawsze sprawiał, że czułam się mile widziana, w sposób, który nigdy się nie kończył.
„Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy” – powiedziałem.
Pocałował mnie w policzek. „Cieszę się, że tu jesteś, kochanie.”
Słowa uderzyły w czuły punkt, którego się nie spodziewałam. „Dziękuję. Chciałam, żeby dziewczyny świętowały z wami obiema”.
Minutę później dołączyli do nas Elliot i Jane. Jane uśmiechnęła się na mój widok. „Mona, uwielbiam ten kostium kąpielowy”.
Spojrzałem w dół. „Wykonuje mnóstwo pracy”.
Jane zmarszczyła brwi, szczerze zdezorientowana. „To kostium kąpielowy. Jego zadaniem jest pływanie. I tyle.”
Zaśmiałam się. Po raz pierwszy od rana, z nieśmiałością zapomniałam pociągnąć za materiał.
Potem Celeste klasnęła w dłonie. „Mam niespodziankę”. Fotograf stał przy naszych zacienionych stolikach. Celeste wyjaśniła, że przez cały dzień planowała zrobić sobie luźne zdjęcia rocznicowe i jedno porządne zdjęcie rodzinne przed wyjściem. Podobał mi się ten pomysł, zwłaszcza że chciałam chłonąć każdą chwilę z moimi córkami. Daniel nie chciał. Od razu to zauważyłam na jego twarzy.






