CZĘŚĆ 2
Szloch Ryana wypełnił ciemną sypialnię.
Przez chwilę nie mogłam się ruszyć. Siedziałam wyprostowana pod kołdrą, jedną ręką ściskając telefon, wpatrując się w pustą stronę łóżka Evana, jakby nietknięta poduszka mogła wyjaśnić, dlaczego mężczyzna, którego ledwo znałam, dzwoni do mnie przed wschodem słońca.

„Co się stało?” zapytałem.
Ryan wciągnął drżący oddech. „Lauren, przepraszam. Nie wiem, jak to powiedzieć”.
Moje ciało zrobiło się zimne.
„Czy Evan żyje?”
Pytanie padło zanim zdążyłem je powstrzymać.
„Tak” – powiedział szybko Ryan. „Żyje. Jest w Harborview”.
Centrum Medyczne Harborview.
Izby przyjęć. Karetki pogotowia. Wypadki.
Odrzuciłam koce i wstałam zbyt szybko, prawie tracąc równowagę.
„Co mu się stało?”
„Doszło do wypadku” – powiedział Ryan. „Po tym, jak wyszliśmy z baru. Evan nie prowadził. Prowadził Nick. Kłócili się, a potem…”
Jego głos się załamał.
Przycisnąłem dłoń do ściany.
„Ryan. Oddychaj. Powiedz mi wyraźnie.”
„Jest ranny, ale lekarze powiedzieli, że jego stan jest stabilny. Prosili o rodzinę. Evan ciągle powtarzał twoje imię, kiedy się ocknął”.
Mimo wszystko moje serce się ścisnęło.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






