Stał, ale nie podszedł bliżej.
Drugi mężczyzna, Trevor, natychmiast odwrócił wzrok. Trevor był na naszym ślubie. Nieudolnie zatańczył z moją kuzynką, zjadł dwa kawałki ciasta, a później powiedział Evanowi, że „ożenił się z kimś innym”. Z biegiem lat ten żart zmieniał formę, aż przestał brzmieć jak pochwała.
„Gdzie jest Evan?” zapytałem.
Ryan wskazał na korytarz. „Wciąż przeprowadzają badania. Ma złamany obojczyk i wstrząs mózgu. Kilka skaleczeń. Powiedzieli, że ma szczęście”.
Mający szczęście.
Słowo to brzmiało zbyt jasno jak na tamtą porę.
Podeszła pielęgniarka. „Lauren Mitchell?”
“Tak.”
„Obawiam się, że na razie wrócić może tylko najbliższa rodzina”.
„Jestem jego żoną.”
Skinęła głową. „Jest przytomny, ale zdezorientowany. Lekarz chciałby najpierw z tobą porozmawiać”.
Zanim za nią poszedłem, Trevor wstał.
„Lauren, posłuchaj” – powiedział. „Sytuacja jest skomplikowana, ale nie pogarszaj jej, zanim Evan nie będzie mógł jej wyjaśnić”.
Zwróciłem się do niego.
„Co twoim zdaniem pogorszyłoby sytuację? Picie? Kobieta z jego biura? A może to, że wszyscy planowaliście, co przede mną ukryć?”
Jego twarz pokryła się rumieńcem.
Ryan spuścił głowę.
Pielęgniarka nic nie powiedziała, ale jej wyraz twarzy złagodniał.
Poszedłem za nią przez podwójne drzwi do pokoju z zasłonami. Evan leżał oparty o poduszki, z bandażem przy skroni, z unieruchomionym lewym ramieniem. Jego twarz była blada pod siniakami, pozbawiona zwykłej, swobodnej pewności siebie.
Gdy mnie zobaczył, łzy napłynęły mu do oczu.
„Lauren.”
Moje imię brzmiało inaczej niż na szpitalnym łóżku. Mniejsze. Bardziej potrzebujące.
Zatrzymałem się u stóp łóżka.
“Czy coś Pana boli?”
Zamrugał, jakby spodziewał się kolejnego pierwszego pytania. „Trochę. Coś mi dali.”
“Dobry.”
Usta mu drżały. „Przepraszam.”
Słowa zawisły tam, kruche i niekompletne.
„Po co?” zapytałem.
Jego wzrok przesunął się w inną stronę.
I oto był. Nawet ranny, nawet przestraszony, szukał najbezpieczniejszej wersji prawdy.
„Za to, że cię nastraszyłem” – powiedział.
Powoli skinąłem głową.
Lekarka weszła, zanim zdążyłem odpowiedzieć, ratując nas oboje przed ciszą. Dokładnie wyjaśniła mu obrażenia. Stabilny. Obserwacja. Na razie nie przewiduje się operacji. Badania kontrolne. Odpoczynek. Ktoś powinien pozostać z nim przez następne dwadzieścia cztery godziny po wypisie.
Kiedy mówiła, słuchałam ze spokojem i skupieniem kobiety robiącej notatki dotyczące pacjenta, a nie żony planującej przyszłość.
Kiedy odeszła, Evan wyciągnął w moją stronę swoją zdrową rękę.
„Czy możesz usiąść?”
Nie wziąłem go za rękę.
„Rozmawiałem z Ryanem.”
Jego twarz się zmieniła.
Monitor obok niego kontynuował swój stały rytm.
„Co powiedział?” zapytał Evan.
„Myślę, że to prawda.”
„Lauren—”
„Czy Marissa tam była?”
Zamknął oczy.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






