„Cam, nie mogę”. Cofnął się o krok. „Naprawdę nie mogę”.
Cameron ruszył w jego stronę.
„…ale Irene jest na zewnątrz.”
Nie zastanawiając się, sięgnąłem po nadgarstek Camerona.
Zatrzymał się. Spojrzałem na Arnolda.
„Cały ranek wierzyłam, że miłość po cichu zniknęła z mojego małżeństwa” – powiedziałam.
Jego oczy spotkały się z moimi.
“Myliłem się.”
Delikatnie wyjąłem białą różę z jego drżącej dłoni. Potem odłożyłem ją z powrotem.
„Proszę, nie spędzaj kolejnego dnia zastanawiając się, co by się stało, gdybyś był odważny przez pięć sekund dłużej”.
“Myliłem się.”
Arnold przełknął ślinę.
„A co jeśli powie nie?”
„Wtedy będziesz wiedziała” – uśmiechnąłem się. „Ale nie sądzę, żeby wiedziała”.
Spojrzał w stronę drzwi.
Do środka weszła właśnie kobieta o srebrnych włosach.
Miała na sobie jasnoniebieską sukienkę i rozglądała się po pokoju, aż jej wzrok odnalazł Arnolda.
Jej uśmiech pojawił się natychmiast.
„A co jeśli powie nie?”
Arnold wziął jeden drżący oddech.
A potem jeszcze jeden.
W końcu podszedł do niej.
“Irena…”
Zaśmiała się cicho.
“Witaj, nieznajomy.”
Wyciągnął różę.
„Chciałem cię o coś zapytać już w 1968 roku.”
Ona czekała.
„Czy dałbyś mi taniec, o który wtedy tak bardzo się bałam poprosić?”
„Chciałem cię o coś zapytać już w 1968 roku.”
Przez jedno niekończące się uderzenie serca nikt się nie odezwał.
Wtedy Irena przyjęła różę.
„Zaczynałem już myśleć, że nigdy nie zapytasz.”
W sali rozległy się delikatne brawa.
Muzyka wypełniła salę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






