Koordynowałem awaryjne trasy transportu lotniczego po huraganach, chroniłem wojskowe łańcuchy dostaw przed wrogimi atakami, a kiedyś pomogłem zapobiec atakowi na system płac, który zamroziłby finansowanie działań w trzech stanach. Zbudowałem swoją karierę w miejscach, gdzie wahanie kosztowało więcej niż duma, a najcichsza osoba w pokoju często trzymała system w ryzach.
Dziś wieczorem nastąpił powrót tego samego typu ataku.
Tym razem jednak pierwszy ślad wyglądał jak mój.
Mój zegarek znów zaczął pulsować.
16 minut.
Wyślizgnąłem się spod ramienia Dane’a.
„Potrzebuję pięciu minut.”
Jego uśmiech stał się szerszy.
„Meredith, nie teraz.”
Już się odsuwałem.
Dane złapał mnie za nadgarstek, zanim dotarłem do bocznego przejścia. Jego palce zacisnęły się tak mocno, że zegarek wbił się w kość.
„Nie zrobisz mi wstydu podczas przemówienia” – wyszeptał.
Spojrzałem na jego dłoń.
“Puścić.”
Obok niego pojawił się jego brat Grant, ubrany w smoking, uśmiechając się, jakby znalazł rozrywkę.
„No dalej, Mer. Cokolwiek to za awaria drukarki, może poczekać.”
Alarm zaświecił się ponownie.
14 minut.
Obróciłem nadgarstek, krótkim, sprawnym ruchem uwolniłem się od uścisku Dane’a i odsunąłem się. Potknął się nie dlatego, że go zaatakowałem, ale dlatego, że ludzie, którzy mylą posiadanie z równowagą, często są zaskoczeni, gdy obiekt się porusza.
Grant złapał mnie za łokieć.
To był jego błąd.
Obróciłam się i wbiłam mu dłoń w klatkę piersiową z taką siłą, że aż powalił go na stolik z deserami. Zabrzęczały sztućce. Kieliszek do szampana przechylił się i roztrzaskał o marmurową podłogę. Śmiech w sali zamarł.
Twarz Dane’a poczerwieniała ze złości.
„Czy ty oszalałeś?”
„Nie” – powiedziałem. „Właśnie znalazłem odliczanie”.
Ochrona ruszyła w moim kierunku z tyłu sali. Ruszyłem szybciej, opuszczając jasną salę bankietową i wchodząc do bocznego korytarza, wzdłuż którego stały biura muzeum. Odblokowałem telefon w dłoni. Na ekranie pojawiła się bezpieczna wiadomość od pułkownik Eleny Park.
Sygnatura ataku wykorzystuje stary fragment logiki źródłowej. Ścieżka startowa przebiega przez Whitford Systems.
Na sekundę muzeum zniknęło.
Whitford Systems należał do Dane’a.
Posiadała kontrakty związane z obronnością, partnerstwa w zakresie infrastruktury bankowej i wystarczającą liczbę darczyńców politycznych, by utrudnić nadzór. Dane uwielbiał opisywać ją jako publiczno-prywatną firmę innowacyjną. Ja zawsze uważałem ją za uroczo reklamowanego dostawcę, który ma więcej ambicji niż dyscypliny.
Weszłam do małego biura administracyjnego, zamknęłam drzwi i otworzyłam zaszyfrowany tablet terenowy.
Mapa ataku rozbłysła na ekranie. Banki regionalne. Firmy przetwarzające płatności za media, szpitalne portale płacowe, dostawcy paliw i logistyki. Konta podwykonawców wojskowych. Gdyby kaskada ransomware’u została w pełni wdrożona, zamroziłaby wypłaty wynagrodzeń, dostawy paliwa, fundusze awaryjne i płatności dla dostawców w regionie środkowoatlantyckim jeszcze przed północą.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






