To były dzieci, śmiejące się w jasny poranek w Idaho, czekające na moment, kiedy będą mogły wejść do szkoły.
Mia pomachała z parkingu, trzymając dwie kawy. Rachel już wysłała SMS-a z życzeniami szczęścia, składającego się z sześciu emotikonów w kształcie serduszek, co było zupełnie do niej niepodobne, a przez to idealne.
Pocałowałem obydwa bliźniaki w czoło.
„No dalej” – powiedziałem.
Pobiegli trzymając się za ręce w stronę drzwi szkoły.
Patrzyłem, aż zniknęły w środku.
Potem dotknęłam pierścionka Ethana i odetchnęłam.
Życie, które wiodłem teraz, nie było życiem, jakie zaplanowałem.
Zostało zniszczone, odbudowane, strzeżone i zdobyte ciężką pracą.
Ale to było moje.
I nikt nigdy nie miał zamiaru mi tego odebrać.





