Dobrze pamiętałem ten okres. Pamiętam, jak pewnego wieczoru Aleksander wrócił do domu niezwykle cichy.
„Co się z tobą dzieje?” zapytałem wtedy.
Zdjął kurtkę i się uśmiechnął.
— Jestem po prostu zmęczony.
— Czy w pracy są jakieś problemy?
– NIE.
Podszedł do mnie, pocałował mnie w czoło i dodał:
– Już niedługo będziemy mieli powód, żeby być o wiele bardziej zmęczeni.
Wtedy się zaśmiałem.
Wcale mnie to nie śmieszyło.
Rano obudziłem Swietłanę.
Pojawiła się w kuchni w szlafroku, wciąż śpiąca.
– Co się stało?
Bez słowa położyłem bransoletkę przed nią.
Spojrzała na datę i zamarła.
— Skąd to jest?
— Od razu po wyjęciu z pudełka.
Swietłana usiadła.
– Lena…
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





