„Muszę cię o coś zapytać” – powiedziała Mara. „Czy kiedykolwiek używałeś nazwy Harbor Light?”
Twarz taty się zmieniła.
To było subtelne, ale zauważyłem.
Migotanie.
Gdzieś za jego oczami otwierają się drzwi.
„Co powiedziałeś?”
Mara obróciła w naszą stronę jeden laptop.
Na ekranie widoczny był katalog plików z pendrive’a.
Jeden folder został oznaczony jako HARBOR_LIGHT.
W środku znajdowały się skany notatek, map, wyników testów i e-maili. Ale na dole znajdował się plik wideo.
Mara kliknęła.
Nagranie było niewyraźne, pochodziło z kamery monitoringu umieszczonej w pomieszczeniu, które wyglądało na magazyn. Ściany zdobiły metalowe półki. Nad głowami brzęczały świetlówki.
Ethan stał w kadrze, młodszy, niż go zapamiętałem, i dokładnie taki, jakim go zapamiętałem. Miał potargane włosy. Zaciśniętą szczękę. W oczach błyszczał niecierpliwy błysk.
Obok niego stał mój ojciec.
Moja matka szepnęła jego imię.
Na nagraniu widać, jak Ethan podnosi plik papierów.
„Wiedzą” – powiedział Ethan. „Wiedzą od lat. Beczki przeciekają do koryta rzeki”.
Odpowiedział nagrany głos taty, niski i szorstki.
„Przekazałem raport Vale.”
“I?”
„Powiedział mi, żebym zapomniał, że w ogóle to widziałem”.
Ethan podszedł bliżej.
„Następnie upublicznimy sprawę”.
Tata pokręcił głową.
„Nie rozumiesz tego miasta. Vale jest właścicielem ludzi. Sędziów. Funkcjonariuszy. Lekarzy. Połowy rady.”
„Następnie robimy kopie.”
„Już to zrobiłem.”
Wszyscy w mieszkaniu Mary zamarli.
Na ekranie Ethan wpatrywał się w niego.
Tata sięgnął do kieszeni kurtki i podał Ethanowi coś.
Dysk flash.
Nie ten, który miałem.
Drugi.
Mój ojciec w pokoju wydał z siebie dźwięk przypominający ujście powietrza z jego ciała.
Na nagraniu powiedział: „Harbor Light. To jest hasło. Jeśli coś mi się stanie, uwolnijcie mnie”.
Ethan wyglądał ponuro.
„A co jeśli coś stanie się najpierw mnie?”
Tata położył mu rękę na ramieniu.
„W takim razie niech Bóg nam pomoże.”
Film się zakończył.
Nikt się nie odezwał.
Mara odchyliła się do tyłu.
„W aktach Ethana pełno jest wzmianek o drugim archiwum. On go nie miał. Miał tylko fragmenty. Ale Richard…” Spojrzała na mojego ojca. „Miałeś oryginał”.
Tata przycisnął obie dłonie do głowy.
„Nie pamiętam.”
„Spróbuj” – powiedziałem.
Zamknął oczy.
Deszcz uderzał o szyby. Gdzieś w budynku zawyła rura. Leo siedział nieruchomo obok mojej matki.
Tata szepnął: „Szafka”.
Moje serce podskoczyło.
„Jaka szafka?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






