Część 2
Frank wierzył, że strach działa, ponieważ strach zawsze działał na jego korzyść.
Na komisariacie podejrzani przyznawali się, gdy za bardzo się do nich zbliżył. Moja matka przepraszała, gdy trzaskał drzwiami. Kyle go naśladował, bo okrucieństwo wydawało się władzą, gdy nikt mu nie stawiał oporu.
Ale dowodziłem żołnierzami pod ostrzałem moździerzowym. Widziałem, jak budynki zamieniają się w dym. Podejmowałem decyzje, które niosły ciężar flag nad trumnami.
Frank nie był przerażający.
On był po prostu głośny.
„Wstań” – rozkazał.
„Nie mogę” – powiedziałem, lekko unosząc skute ręce. „Dopilnowałeś tego”.
Kyle się roześmiał. „Może teraz zadzwoń do prezydenta”.
Frank kopnął telefon satelitarny przez kuchnię. Wślizgnął się pod szafkę, wciąż podłączony, a jego mała zielona dioda migała.
On nie zauważył.
Moja matka tak.
Jej oczy spotkały się z moimi, szeroko otwarte ze strachu i czegoś jeszcze: wstydu.
„Frank” – szepnęła – „może powinniśmy przestać”.
„Nie” – powiedział. „Wchodzi do mojego domu, zachowuje się wyniośle, szepcze do fałszywych telefonów rządowych i patrzy na mnie z góry, jakbym był nikim”.
„Sam to zrobiłeś” – powiedziałem.
Zacisnął szczękę.
Szarpnął mnie za ramię. Poczułem ból w ramieniu, ale oddychałem równo.
„Zawsze myślałeś, że jesteś lepszy od nas” – syknął. „Wszystkie te mundury. Wszystkie te tajne podróże. Nigdy nie mówiłeś, gdzie pracujesz, bo wiedziałeś, że nikt ci nie uwierzy”.
„Nie powiedziałem ci, bo nie miałeś pozwolenia.”
Kyle prychnął. „Przepustka. Jasne.”
Frank pociągnął mnie w stronę drzwi wejściowych. „Zabieram cię do środka”.
„Za jaką opłatą?”
„Przeszkadzanie. Podszywanie się. Stawianie oporu.”
„Nie stawiałem oporu”.
„Tak.”
Wtedy zrozumiałem. To nie był napad złości. To był plan, maskujący się gniewem.
Dwa tygodnie wcześniej zadzwoniła do mnie z płaczem mama. Powiedziała, że Frank chce, żeby przepisała chatę i konto oszczędnościowe mojego zmarłego ojca. Majątek, który ojciec zostawił mi w depozycie. Powiedziała, że Frank powiedział jej, że jestem niebezpieczny, niezrównoważony i prawdopodobnie kłamał na temat mojej służby.
Chciał, żebym został zhańbiony.
Chciał, żebym został aresztowany.
Gdybym wyglądał na niestabilnego, moja matka podpisałaby wszystko.
Więc przestałem patrzeć na Franka i spojrzałem na telefon Kyle’a.
„Nadal nagrywasz?” – zapytałem.
Kyle się uśmiechnął. „Co sekundę”.
“Dobry.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






