„Jak brzmi jej pełne imię?” zapytała.
„Monika.”
Jej długopis zatrzymał się.
Podniosła oczy.
„Monica? To jej nazwisko?”
„Tak. Dlaczego?”
Stuknęła raz długopisem o papier.
„Chyba już gdzieś słyszałem to nazwisko.”
Potem wszedł Liam.
Zatrzymał się, gdy ją zobaczył.
Susan wstała i wyciągnęła rękę.
„Jestem Susan.”
Przyjrzał się jej dłoni, a potem spojrzał na mnie.
„Czy ona jest fałszywą żoną?”
Susan nawet nie mrugnęła.
„Rola tymczasowa” – powiedziała. „Niski budżet. Wymagająca emocjonalnie”.
Liam patrzył jeszcze chwilę, zanim uścisnął jej dłoń.
“Dobra.”
Susan usiadła ponownie.
„Chcesz mnie o coś zapytać?” zapytała.
Wzruszył ramionami.
„Czy potrafisz zachowywać się tak, jakbyś był moim tatą?”
Uśmiechnęła się.
„Nie sądzę, żeby ta część była trudna.”
Dziesięć lat wcześniej Monica powiedziała mi, że nigdy nie będę w stanie naprawić swojej sytuacji.
Susan jakoś udało się przekazać to tak, jakby nigdy nic nie było zepsute.
Patrzyła jak Liam odchodzi.
„On cię chroni.”
„Nie powinno tak być”.
„Ale tak jest” – powiedziała cicho.
Ślub odbył się w wiejskim klubie poza miastem, takim z białymi kamiennymi kolumnami, zadbanymi żywopłotami i ludźmi, którzy oceniali twoją wartość w ciągu pięciu sekund od poznania.
Prawie zawróciłem ciężarówkę na parkingu.
Susan dotknęła mojego ramienia.
„Jeśli teraz odejdziesz, będziesz o tym myślał latami”.
Liam pochylił się między przednimi siedzeniami.
„Skończmy już z tym.”
Więc weszliśmy do środka.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






