Zamiast tego pomyślałem o kuchni Marthy.
Moja lista.
Zwrócony klucz.
Następnie wpisałem:
Nie, dziękuję.
Trzy słowa.
Wysłałem to.
Potem poszedłem do sąsiedniego domu.
Marta odpowiedziała, mając na sobie bluzę z napisem EMERYT: ZAPYTAJ KOGOŚ INNEGO.
„Co robisz w Święto Dziękczynienia?”
„Moje dzieci są ze swoimi teściami”.
“Więc?”
„Kupiłem więc małego kurczaka i planowałem oglądać stare filmy, jednocześnie oceniając gotowanie innych w Internecie”.
„Chcesz towarzystwa?”
Uśmiechnęła się.
„Myślałem, że nigdy nie zapytasz.”
Poranek Święta Dziękczynienia był jednym z najspokojniejszych, jakie przeżyłam od lat.
Spałem do ósmej.
Oglądałem część parady w piżamie.
Zrobiłam ciasto pekanowe.
W południe wzięłam prysznic i założyłam bordowy sweter, który prawie oddałam, bo Sarah kiedyś powiedziała, że wyglądam w nim „zbyt poważnie”.
O wpół do drugiej niosłem ciasto i wino przez podwórze.
Marta nakryła piękną porcelaną dla dwóch osób.
„Ty to wszystko zrobiłeś?”
„Szanuję drób”.
Śmialiśmy się.
O 2:15 zadzwonił mój przekierowany numer stacjonarny na komórkę.
Dawid.
Zignorowałem to.
Dziesięć minut później:
Sara.
A potem znów Dawid.
Marta spojrzała na telefon.
„Myślisz, że zapomnieli zatrudnić firmę cateringową?”
„Wydaje się to możliwe.”
Dalej jedliśmy.
Później odsłuchałem jedną wiadomość głosową.
W głosie Sarah słychać było napięcie.
„Mamo, gdzie jesteś? Rodzice Davida są tutaj. Nie mamy indyka ani niczego. Powiedziałaś, że nie, dziękuję, ale myślałam, że jesteś po prostu zdenerwowana i i tak go przyniesiesz. Proszę, zadzwoń do mnie.”
Zatrzymałem.
Marta patrzyła.
„Myślała, że nie znaczy tak?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






