“NIE.”
“Rozpoznałeś go.”
“Rozpoznałem kogoś, kogo mi przypominał.”
Złożyła ramiona.
“Były chłopak?”
Cicho się zaśmiałem.
„Czy to aż tak oczywiste?”
„Przez ostatnie pięć minut miałeś dokładnie ten sam wyraz twarzy.”
“Jaki wyraz twarzy?”
„Ta, w której jesteś gdzie indziej.”
Westchnąłem.
“Kiedy byłem w twoim wieku…”
Ona natychmiast się uśmiechnęła.
„Och, to będzie jedna z tych historii.”
„Kiedy byłam w twoim wieku, spotykałam się z kimś, kto bardzo przypominał Jordana”.
“Poważnie?”
“Bardzo.”
Przechyliła głowę.
„Czy to się źle skończyło?”
Pytanie zabrzmiało mocniej, niż się spodziewała. Spojrzałem na ściereczkę kuchenną, którą wciąż trzymałem w dłoniach.
“NIE.”
„Po prostu…” – szukałem odpowiedniego słowa. „…się skończyło”.
Ona czekała.
Widziałem, że chciała więcej.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






