“Muszę wyjść.”
“Dokąd odejść?”
“Z dala.”
Naprawdę się zaśmiałem, bo brzmiało to tak absurdalnie.
“Richard, przestań żartować.”
“Nie żartuję.”
“Co się stało?”
“Nie potrafię tego wyjaśnić.”
“Więc wyjaśnij.”
Cisza.
“Kocham cię.”
“Richard…”
“Zawsze będę.”
Linia się urwała.
Nigdy więcej nie odebrał telefonu.
Po ukończeniu studiów zniknął tak całkowicie, że nawet wspólni znajomi nie mieli pojęcia, gdzie się podział.
Przez lata zastanawiałem się, co zrobiłem źle.
W końcu przestałem pytać. Życie poszło naprzód.
Ożeniłem się.
Wychowano Stormy’ego.
Zbudowałem dobre życie.
Jednak od czasu do czasu, zazwyczaj podczas cichych podróży pociągiem przez miasto, dostrzegałem kogoś o ciemnych lokach i instynktownie przyglądałem się mu dwa razy.
Nie dlatego, że spodziewałam się znaleźć Richarda, ale dlatego, że jakaś część mnie nigdy nie przestała szukać.
Piątek nadszedł zdecydowanie za szybko.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






