REKLAMA

Moja córka zmarła dwa lata temu – w zeszłym tygodniu zadzwonili ze szkoły, żeby powiedzieć, że jest w gabinecie dyrektora

REKLAMA
Moja córka zmarła dwa lata temu – w zeszłym tygodniu zadzwonili ze szkoły, żeby powiedzieć, że jest w gabinecie dyrektora
REKLAMA

„Proszę pani?” – zapytał ostrożny głos. „To Frank, dyrektor gimnazjum, do którego uczęszczała pani córka. Przepraszam, że panią niepokoję, ale mamy tu młodą dziewczynkę, która przyszła do sekretariatu i poprosiła o telefon do swojej mamy”.

„Jaka dziewczyna? Chyba masz niewłaściwą osobę” – powiedziałem automatycznie. „Moja córka nie żyje”.

Na linii zapadła cisza.

„Mówi, że ma na imię ‘Grace’” – kontynuował Frank. „I wygląda zadziwiająco podobnie do zdjęcia, które wciąż mamy w naszej bazie danych uczniów”.

Serce zaczęło mi walić tak mocno, że aż bolało.

„To niemożliwe.”

„Jest bardzo zdenerwowana. Proszę, po prostu z nią porozmawiaj.”

Wtedy usłyszałam cichy, drżący głos. „Mamo? Mamusiu, proszę, przyjedź po mnie?”

Telefon wypadł mi z ręki i upadł na podłogę. To był jej głos.

Neil wszedł do kuchni z kubkiem kawy w dłoni. Zamarł, gdy zobaczył moją twarz i telefon leżący na kafelkach.

„Co się stało? Co się stało?”

„To Grace” – wyszeptałam. „Jest w swojej starej szkole”.

Zamiast powiedzieć, że mi się wydaje, zbladł. Naprawdę zbladł.

Podniósł słuchawkę i szybko się rozłączył.

„To oszustwo. Klonowanie głosu przez sztuczną inteligencję. Ludzie mogą teraz sfałszować wszystko. Nie daj się nabrać.”

„Ale ktokolwiek to był, znał jej imię. Osoba w telefonie brzmiała jak ona, Neil.”

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA