„Tak” – powiedziałem. „Ale powoli. Jestem w tym nowy”.
Sophie się uśmiechnęła.
„W porządku” – powiedziała. „Znam dobrego nauczyciela”.
Tym razem nie pobiegła za Markiem.
Stała obok mnie.
I po raz pierwszy wędkowanie nie przypominało mi miejsca, w którym straciłam córkę.
Miałem wrażenie, że to właśnie tam w końcu mnie wpuściła.






