Złożoność projektu wymagała zebrania elitarnego zespołu złożonego z przedstawicieli wielu działów. Jako jeden z głównych programistów, uczestniczyłem w spotkaniu inauguracyjnym z ekscytacją i niepokojem. Sesję otworzył kierownik naszego działu.
Zanim zaczniemy, chciałbym przedstawić Michaela Janga, który dołączy do nas z naszego biura w Toronto. Michael będzie architektem technicznym w Nexusie, wnosząc swoją wiedzę specjalistyczną w zakresie projektowania i wdrażania bezpiecznych systemów. Michael wszedł do sali konferencyjnej i moje pierwsze wrażenie było takie, że jest on cichy i kompetentny.
Mniej więcej w moim wieku, może o rok lub dwa starszy, z przemyślanymi oczami za prostymi okularami i prezencją, która przyciągała uwagę, nie domagając się jej. Kiedy opowiadał o swojej wizji architektury projektu, jego pasja do pracy była widoczna w każdym starannie dobranym słowie. Podczas kolejnych sesji grupowych, Michael i ja otrzymaliśmy zadanie zmapowania struktury przepływu danych.
Podczas pracy wielokrotnie byłem pod wrażeniem jego podejścia do rozwiązywania problemów – metodycznego, a zarazem kreatywnego, z wyczuciem eleganckich rozwiązań. To ciekawy sposób na obsługę sekwencji uwierzytelniania – skomentowałem, gdy szkicował diagram. Nie rozważałbym rozdzielenia tych komponentów.
Uśmiechnął się lekko. Czasami najlepsze rozwiązania wynikają z kwestionowania założeń dotyczących tego, co do siebie pasuje. Coś w jego tonie sugerowało, że może mówić o czymś więcej niż tylko o kodzie.
W ciągu kolejnych tygodni Michael i ja wypracowaliśmy produktywny rytm pracy. Z szacunkiem kwestionowaliśmy nawzajem swoje pomysły, rozwijając nasze różne mocne strony, aby stworzyć coś lepszego, niż którekolwiek z nas mogłoby stworzyć w pojedynkę. Z niecierpliwością czekałem na nasze sesje robocze, zasypując je pytaniami, które mogłyby poczekać do następnego dnia.
Pewnego wieczoru, gdy byliśmy ostatnimi dwiema osobami w biurze, Michael odchylił się na krześle i zapytał: „Chcesz kontynuować tę rozmowę przy kolacji? Jest świetna wietnamska restauracja za rogiem”. Zaproszenie było swobodne, wyraźnie profesjonalne, ale zawahałem się.
Tę granicę między kolegą z pracy a potencjalnym przyjacielem rzadko przekraczałem. Zauważywszy moje wahanie, dodał: „Bez presji. Pomyślałem po prostu, że jedzenie może nam pomóc rozwiązać ten problem z hierarchią uprawnień”.
Zaskoczyłem sam siebie, zgadzając się. Ta kolacja stała się pierwszą z wielu. Nasze rozmowy wykroczyły poza pracę, obejmując książki, szlaki turystyczne, wyzwania związane z ogrodnictwem miejskim, jego pasję i wspinaczkę skałkową, moją.
Michael opowiadał o swojej rodzinie. O chińskich imigrantach, którzy osiedlili się w Vancouver, o małej firmie księgowej ojca, o karierze nauczycielki w college’u społecznościowym matki, o studiach medycznych młodszej siostry. Jego opowieści były pełne ciepła i szacunku, tak odmienne od dynamiki, w której dorastałem.
Dzieliłam się starannie zredagowanymi wersjami mojego własnego doświadczenia, wspominając o MIT, ale nie o moim nieukończonym ostatnim semestrze, opisując Boston, ale nie moją rodzinę. Michael nigdy nie naciskał na szczegóły, których nie podałam. Jednak jego uważne słuchanie stworzyło przestrzeń, w której stopniowo chciałam dzielić się czymś więcej.
Po trzech miesiącach projektu Michael zaproponował sobotnią wędrówkę, aby uczcić ukończenie wyjątkowo wymagającego modułu. Wybrany przez niego szlak oferował spektakularne widoki na Mount Rainier. A gdy dotarliśmy do punktu widokowego na szczycie, coś zmieniło się w naszej relacji.
Z dala od klawiatur i sal konferencyjnych, otoczeni strzelistymi drzewami i górskimi widokami, byliśmy po prostu dwojgiem ludzi cieszących się swoim towarzystwem. Podczas schodzenia Michael wspomniał o festiwalu filmów dokumentalnych, który odbędzie się w następny weekend. Czy bylibyście zainteresowani?
Nie jako koledzy, wyjaśnił, ale jako randka. Słowo „randka” wywołało u mnie natychmiastową panikę. Od czasu przeprowadzki do Seattle z powodzeniem unikałam wszystkiego poza luźnymi spotkaniami przy kawie.
Myśl o ponownym narażeniu się na potencjalne cierpienie była przerażająca. Muszę to przemyśleć, odpowiedziałem szczerze. Michael skinął głową.
Nie spiesz się. Oferta jest aktualna. Tego wieczoru zadzwoniłem do Zoe po raz pierwszy od tygodni.
Zaprosił cię na randkę, a ty powiedziałaś, że się nad tym zastanowisz – wykrzyknęła. Sophio, to jest postęp. 6 miesięcy temu wymyśliłabyś wyimaginowany problem ze zwierzęciem, żeby uniknąć odpowiedzi.
A co, jeśli coś pójdzie nie tak? – zapytałem. – A co, jeśli on nie jest tym, za kogo się podaje?
A co, jeśli on jest dokładnie tym, kim się wydaje? – odparła. – Słuchaj, rozumiem.
Jason i twoja rodzina zrobili ci kawał, ale z tego, co mi powiedziałaś, Michael wydaje się naprawdę porządny i ewidentnie lubisz go na tyle, że boisz się go polubić. Miała rację. Po kolejnym dniu zmagania się z moimi obawami, napisałam do Michaela, żeby przyjął zaproszenie.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





