„Nie możemy po prostu wpuszczać ludzi do oddziałów” – powiedziała Marcy.
„Rozumiemy” – odpowiedziała Nora. „Nie prosimy o naruszenie zasad. Pytamy, czy kobieta o nazwisku Diane Parker lub Diane Miller miała dziś dostęp do jednostki”.
Marcy zawahała się.
Potem spojrzała na mnie, nie na Norę.
„Ty jesteś Claire?” zapytała.
Poczułem, że pytanie brzmi dziwnie. „Tak”.
Jej wyraz twarzy się zmienił. „Mówiono mi, że pewnego dnia możesz przyjechać”.
„Przez kogo?”
„Starszy mężczyzna. Lata temu. Łagodne spojrzenie. Chodził z laską.”
Mój ojciec nigdy nie używał laski.
„Mój ojciec?” zapytałem.
Marcy pokręciła głową. „Nie. Kobieta.”
Zaparło mi dech w piersiach.
„Moja babcia?”
„Powiedziała, że ma na imię Eleanor”. Marcy otworzyła szufladę i wyjęła zaklejoną kopertę, pożółkłą ze starości. „Zapłaciła mi dwadzieścia dolarów, żebym zachowała to w aktach w biurze. Powiedziała, że jeśli Claire Parker kiedykolwiek przyjdzie i zapyta o Jednostkę C-18, mam jej to dać”.
Nora pierwsza wzięła kopertę, obejrzała ją i podała mi.
Na froncie, charakterem pisma mojej babci, widniało moje imię.
Klara.
W środku znajdowało się pojedyncze zdjęcie.
Nie z Briar Lane.
Nie mojej babci.
Przedstawiało moją matkę, znacznie młodszą, stojącą przed wejściem do szpitala z noworodkiem w ramionach. Mój ojciec stał obok niej, jedną ręką delikatnie kładąc się na kocyku dziecka.
Na odwrocie ktoś napisał:
Pierwszy dzień Tylera w domu. Lawrence obiecał, że poczeka, aż Diane będzie gotowa.
Tyler wpatrywał się w zdjęcie.
Jego ręka powoli się uniosła, dotykając obrazu, ale nie odrywając go ode mnie.
„Był tam” – wyszeptał.
Nie miałem odpowiedzi.
Marcy wyglądała na zakłopotaną. „Kobieta, która przyszła dziś rano, była zdenerwowana. Miała klucz. Poszła do C-18 jakieś czterdzieści minut temu”.
„Czy ona tam jeszcze jest?” zapytała Nora.
– Nie sądzę. Wyszła w pośpiechu. Ale coś upuściła przy bramce. Marcy sięgnęła pod ladę i położyła na biurku mały przedmiot.
Był to mosiężny brelok do kluczy, porysowany i stary.
C-18.
Razem poszliśmy do jednostki.
Korytarz pachniał kurzem, metalem i zimnym betonem. Moje kroki odbijały się echem. Tyler szedł obok mnie, niemal ocierając się o moje ramię. Nie za mną. Nie przy mnie.
Obok mnie.
Jednostka C-18 stała w połowie rzędu.
Kłódka była otwarta.
Nora podniosła drzwi.
W środku znajdowały się poukładane pudełka, stare meble owinięte w prześcieradła, oprawione obrazy i skrzynia z cedru, którą pamiętałem z sypialni mojej babci.
Jednak centralna część jednostki została zakłócona.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






