Maze otarła twarz.
„Nie sądziłem, że to zauważy”.
To była najgorsza część.
Oczekiwała, że będę obwiniać siebie.
Liczyła na mój wstyd.
Dean cofnął się o krok.
“Wyjechać.”
Maze mrugnął.
“Co?”
“Idź do domu.”
“Nie mówisz poważnie.”
„Nigdy nie podchodziłem do tego bardziej poważnie”.
Spojrzała na Aarona, potem na mnie.
Nikt jej nie bronił.
Maze złapała torebkę i wyszła.
Drzwi zamknęły się za nią.
Przez chwilę nikt się nie odzywał.
Wtedy Dean zwrócił się do mnie.
“Przepraszam.”
Jego głos się załamał.
Przeszłam przez pokój i go przytuliłam.
„To nie twoja wina” – wyszeptałem.
Mocno się trzymał.
Aaron poczekał, aż Dean się odsunie. Potem wziął mnie za lewą rękę.
„Możemy przestać” – powiedział. „Możemy to zrobić innego dnia”.
Spojrzałem w stronę holu.
Nasza rodzina czekała.
Przez miesiące pozwalałem, aby głos Maze’a stawał się głośniejszy od mojego.
Swoją wartość mierzyłam w funtach, szwach sukienki i kawałkach deseru.
Skończyłem.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






