Drewniany szkatułka na biżuterię z wygrawerowanymi inicjałami na spodzie.
Niebieska ceramiczna miska.
To nie były porzucone przedmioty.
Należały do moich sąsiadów.
I Helen prawdopodobnie ukradła każdy z nich.
Rozważałam pukanie do drzwi i pytanie, czy ktoś rozpoznaje te przedmioty.
Ale Helen wszystkiemu by zaprzeczyła.
Zamiast tego przypomniałam sobie, co powiedziała.
„Zatrzymaj sobie te skarby, które znajdziesz”.
Postanowiłam więc zrobić dokładnie to.
Następnego sobotniego ranka rozłożyłam wszystko z worków Helen na trzech składanych stołach na moim trawniku.
Potem zawiesiłam duży napis:
**SĄSIEDZKA DAROWIZNA — WSZYSTKO ZA DARMO.**
George zatrzymał się, gdy to zobaczył.
„Co ty robisz?”
„Daję tym rzeczom nowy dom”.
„A Helen?”
„Kazała mi zatrzymać jej skarby”.
Potem po cichu zaprosiłam każdego sąsiada z ulicy.
Do dziesiątej mój przedni ogród był pełen ludzi.
Wtedy pojawiła się Helen.
„Co robisz z MOIMI rzeczami?” – zażądała.
Spojrzałam na nią spokojnie.
„Rozdaję je”.
„Nie masz do tego prawa!”
„Zostawiłaś je na mojej posesji. Pamiętasz naszą umowę?”
Helen nagle zdała sobie sprawę, że w pobliżu stoją nieznajomi.
Cała jej osobowość się zmieniła.
Uniosła brodę i oznajmiła głośno:
„Właściwie wszystkie te rzeczy są moje. I tak zamierzałam je przekazać na cele charytatywne”.
Oczywiście.
Teraz chciała uchodzić za hojną.
Jakaś kobieta skomplementowała ją.
Helen uśmiechnęła się dumnie.
„Wolę pomagać ludziom niż wyrzucać dobre rzeczy. Proszę, bierzcie, co chcecie”.
Prawie się roześmiałam.
Potem Carol podniosła srebrny podajnik do ciasta.
Jej twarz się zmieniła.
„Helen?”
Helen odwróciła się.
Carol odwróciła podajnik.
„Dlaczego pod spodem wygrawerowana jest DATA MOJEGO ŚLUBU?”
Uśmiech Helen zniknął.
„Pożyczyłam ci to w zeszłym roku” – powiedziała Carol. „Powiedziałaś mi, że zwróciłaś”.
Helen próbowała twierdzić, że zapomniała.
Potem George podniósł czerwoną zabawkową ciężarówkę.
Zamarł.
„To należało do mojego syna”.
Helen szybko powiedziała, że są tysiące takich.
George odwrócił ją.
„Nie z tą mosiężną śrubką. Mój syn i ja naprawiliśmy ją razem, gdy miał osiem lat”.
Nagle wszyscy przestali przeglądać.
Teraz szukali.






