„Twoja siostra najwyraźniej miała wrażenie, że może przeprowadzić tę ofertę publiczną bez twojego udziału. Jest zszokowana i szczerze mówiąc, bardzo zdenerwowana, gdy dowiedziała się, że masz prawo zatwierdzać ważne decyzje korporacyjne, w tym samą ofertę publiczną. Obecnie jest w sali konferencyjnej ze swoim dyrektorem finansowym i radcą prawnym, próbując ustalić, jak sobie poradzić z tą sytuacją”.
„Jestem pewien, że tak” – powiedziałem cicho.
„Pani Chin, potrzebuję pani odpowiedzi. Czy zgodzi się pani na tę ofertę? Czy podpisze pani niezbędne dokumenty? Bo jeśli pani tego nie zrobi, to IPO jest nieważne i wiele osób, w tym pani siostra, będzie bardzo niezadowolonych”.
Myślałem o poprzednim wieczorze.
Pogarda Rachel.
Zwolnienie moich rodziców.
Tak, jak mi powiedziano, że powinnam dostać pracę na stanowisku podstawowym we własnej firmie.
„Będę współpracować” – powiedziałem. „Pod pewnymi warunkami”.
„Jakie warunki?”
„Po pierwsze, chcę, żeby w prospekcie znalazł się pełny opis. Nie jestem wymieniony jako drobny inwestor ani akcjonariusz pasywny. W prospekcie S-1 musi być jasno określone, że jestem współzałożycielem i głównym akcjonariuszem, który zapewnił początkowy kapitał zalążkowy”.
„Zrobione” – powiedział David. „Tak naprawdę wymaga tego prawo. Nie możemy ukrywać głównych akcjonariuszy”.
„Po drugie, chcę zasiąść w zarządzie po IPO”.
„To rozsądne dla kogoś z twoim udziałem. Jestem pewien, że uda nam się to załatwić”.
„Po trzecie, chcę chronić swój udział. Żadnych przymusowych wykupów, żadnego rozwodnienia bez mojej zgody, żadnych prób minimalizowania mojego udziału”.
„Wszystkie standardowe zabezpieczenia dla akcjonariusza twojej wielkości. Coś jeszcze?”
„Jeszcze jedno” – powiedziałem. „Chcę być na następnym posiedzeniu zarządu. Na tym, na którym Rachel będzie wyjaśniać dyrektorom, dlaczego zapomniała wspomnieć, że jej siostra ma dwadzieścia pięć procent udziałów w firmie”.
Dawid przez chwilę milczał.
„Panno Chin” – powiedział – „czy pani i pani siostra nie macie dobrych stosunków?”
„Jesteśmy w doskonałych stosunkach” – powiedziałem. „Zaproponowała mi pracę wczoraj wieczorem. Stanowisko na poziomie podstawowym w marketingu. Bardzo hojna z jej strony”.
Zapadła długa cisza.
„Och” – powiedział. „Rozumiem”.
“Czy ty?”
„Zaczynam, panno Chin. Poproszę mój zespół o przesłanie pani dokumentów. Ale powinienem panią ostrzec. Pani siostra będzie musiała do pani zadzwonić. Potrzebuje pani współpracy i myślę, że właśnie zaczyna sobie uświadamiać, jak bardzo pani potrzebuje”.
„Jestem pewien, że ona sobie z tym poradzi” – powiedziałem.
Rozłączyliśmy się.
Wróciłem do komputera.
Wracamy do małego sklepu internetowego, który tak bardzo spodobał się mojej rodzinie.
Sklep, który był w rzeczywistości elementem publicznym znacznie większej platformy e-commerce, którą budowałem przez dziesięć lat. Platforma działała obecnie w dwunastu krajach, miała piętnaście milionów zarejestrowanych użytkowników i generowała trzysta milionów rocznych przychodów.
Ale na razie nie musieli o tym wiedzieć.
Mój telefon zadzwonił ponownie o dziesiątej trzydzieści.
Numer Rachel.
Odczekałem cztery sygnały zanim odebrałem.
„Hej, Rachel.”
Jej głos był napięty.
„Musimy porozmawiać.”
„Jasne. A co z?”
„O Apex. O IPO.”
„Co z tym?”
„Maya, czy Goldman Sachs do ciebie dzwonił?”
„Tak.”
„Czy wyjaśnili sytuację?”
„Wspominali coś o tym, że jestem akcjonariuszem. Czy o tym chciałeś porozmawiać?”
Cisza.
Potem powiedziała: „Dlaczego mi nie powiedziałeś, że zadzwonią?”
„Nie wiedziałem, że zadzwonią. Założyłem, że znaleźli moje dane w tabeli kapitalizacyjnej”.
„Wiesz, o co mi chodzi” – warknęła Rachel. „Czemu mi nie powiedziałeś, że będziesz sprawiać problemy?”
„Nie stanowię problemu, Rachel. Jestem współzałożycielem i głównym udziałowcem. To co innego.”
„Współzałożyciel”.
Wypowiedziała to słowo tak, jakby miało zły smak.
„Maya, musimy ustalić naszą historię. Bankierzy inwestycyjni zadają pytania. Prawnicy zadają pytania. Potrzebuję, żebyś ze mną współpracowała.”
„Jaką historię chciałeś opowiedzieć?”
„Prawdę” – powiedziała szybko. „Że zapewniłeś nam na początku trochę kapitału. Że zbudowałem firmę. Że byłeś pasywnym inwestorem”.
„Jakiś wczesny kapitał?” – powtórzyłem. „Rachel, dałem ci dwa miliony dolarów. To były wszystkie moje pieniądze. Wszystko, co zarobiłem na sprzedaży mojej pierwszej firmy”.
„Twoja pierwsza firma?” – brzmiała na zdezorientowaną. „Masz na myśli swój sklep internetowy?”
„Nie. Moja pierwsza firma. Platforma programistyczna, którą stworzyłem, mając dwadzieścia kilka lat. Ta, którą sprzedałem, mając dwadzieścia osiem lat, za osiem milionów dolarów. Ta, która zapewniła mi kapitał zainwestowany w twój startup”.
Cisza trwała tak długo, że pomyślałem, iż połączenie zostało przerwane.
„Co?” Głos Rachel był teraz bardzo cichy. „O czym mówisz?”
„Nigdy nie pytałaś, Rachel. Potrzebowałaś pieniędzy, żeby założyć Apex, a ja je miałam. Zakładałaś, że jakoś mi się poszczęściło. Może miałam bogatego chłopaka. Może odziedziczyłam. Nigdy nie pytałaś, skąd te dwa miliony. Po prostu je wzięłaś.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






