Nie przepłynęła oceanu, żeby spędzić dwanaście dni, opłakując coś, czego nie mogła zmienić.
Ich pierwszym przystankiem był Rothenburg ob der Tauber, średniowieczne bawarskie miasteczko, które wyglądało tak idealnie, że Linda napisała w swoim nowym dzienniku, iż przypominało wnętrze kuli śnieżnej.
Były tam drewniane budynki, strome dachy, brukowane uliczki i jarmark bożonarodzeniowy rozświetlony sznurami ciepłych światełek.
Ten rynek był pierwszym momentem, w którym Linda zrozumiała, że podjęła właściwą decyzję.
Patricia szła obok niej przez rzędy drewnianych straganów.
Kupiła małą ozdobę.
„Zbieram je zamiast zdjęć” – wyjaśniła Patricia. „Zdjęcia znikają w telefonie. Ozdoby pojawiają się raz do roku i zmuszają do pamiętania”.
„Czy masz w domu choinkę?” zapytała.
“Tak.”
„Dla siebie?”
Linda pomyślała o dekoracjach czekających w Ohio.
„Zaczęło się od drzewa dla mojego syna i synowej.”
Uśmiechnęła się.
„Ale myślę, że ostatecznie wyszło mi to na dobre”.
Patricia skinęła głową.
„Brzmi to jak lepsze zakończenie.”
Linda też kupiła ozdobę.
Delikatna szklana kula z małą zimową wioską w środku.
Wyglądało niemożliwie krucho.
Nosiła go w bagażu podręcznym przez resztę podróży.
Tego wieczoru grupa zjadła wspólny posiłek przy długim, drewnianym stole.
Linda siedziała między Patricią a Geraldem, sześćdziesięciopięcioletnim emerytowanym nauczycielem historii z Seattle.
Gerald najwyraźniej nie potrafił odwiedzić miejsca historycznego bez uprzedniego wyjaśnienia jego pochodzenia.
Normalnie Linda uznałaby to za wyczerpujące.
Zamiast tego uwielbiała słuchać.
Gerald opowiadał o szlakach handlowych, średniowiecznej architekturze, rodzinnych przedsiębiorstwach i wielowiekowej roli jarmarków bożonarodzeniowych.
Jego entuzjazm był zaraźliwy.
W końcu Linda powiedziała:
„Musiałeś być dobrym nauczycielem.”
Gerald wzruszył ramionami.
„Byłem w porządku. Przez trzydzieści lat robiłem postępy i przeszedłem na emeryturę, zanim moje samopoczucie się pogorszyło”.
Linda się zaśmiała.
„Tęsknisz za nauczaniem?”
„Studenci. Nie instytucja”.
„Co teraz robisz?”
„Czytam. Podróżuję, kiedy mogę. I ciągle ponoszę porażki w ogrodnictwie.”
„Mój mąż uwielbiał ogrodnictwo.”
„Czy był dobry?”
“Bardzo.”
Linda się uśmiechnęła.
„Mogłem zabić prawie wszystko. Paul potrafił wyhodować prawie wszystko.”
„Co stało się z ogrodem po jego śmierci?”
„Wciąż tam jest. Źle o nią dbam. Byliny wracają, bo są uparte. Zrezygnowałem z roślin jednorocznych.”
Gerald spojrzał na swoje wino.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






