“Zacznę.”
Jej krzesło zaszurało po kamieniu.
Lucas spojrzał na mnie. Dostrzegłem pytanie w jego twarzy.
Czy powinienem ją powstrzymać?
Pokręciłem głową raz.
Czy powinienem ją powstrzymać?
Brenda podniosła szklankę i przeszła na środek tarasu.
„Najpierw wzniosę toast za mojego wnuka.”
Wszyscy podnieśli swoje drinki.
„Oby to dziecko odziedziczyło inteligencję mojego syna, jego zdrowy rozsądek, a jeśli będę miał szczęście, to również jego metabolizm”.
Kilka osób poruszyło się na swoich miejscach.
Brenda uśmiechnęła się szerzej.
„I specjalne słowo dla Amy.”
„Oby to dziecko odziedziczyło inteligencję mojego syna, jego zdrowy rozsądek, a jeśli będę miał szczęście, to również jego metabolizm”.
Zwinęłam lnianą serwetkę w ciasną spiralę pod stołem.
„Miejmy nadzieję, że po dzisiejszym dniu przypomni sobie, że może przestać jeść za dwoje”.
Nikt się nie śmiał. Brenda rozejrzała się dookoła, jakby była rozczarowana widownią.
„A może uda jej się pójść na siłownię zanim Lucas zacznie się wstydzić pokazywać się z nią.”
Lód w czyjejś szklance stuknął o krawędź.
Mały chłopiec stojący przy płocie opuścił różdżkę do robienia baniek mydlanych.
Poczułem, jak wszystkie oczy powędrowały w moją stronę, a potem odwróciły się.
„Miejmy nadzieję, że po dzisiejszym dniu przypomni sobie, że może przestać jeść za dwoje”.
Serwetka rozdarła mi się między palcami.
Lucas odsunął krzesło tak mocno, że jedną nogą zahaczył o trawę.
“To wystarczy.”
Brenda zwróciła się ku niemu.
„Och, nie bądź śmieszny! To był żart.”
„Nie” – powiedział. „To było okrutne”.
Ruszył naprzód.
„Och, nie bądź śmieszny! To był żart.”
Mama wyciągnęła rękę i położyła mu ją na przedramieniu.
“Dam sobie radę, kochanie.”
Jej głos był cichy.
Lucas spojrzał na nią, potem na mnie. Skinąłem głową.
Stał obok mojego krzesła, jedną rękę położył na moim ramieniu.
Mama nie podeszła do Brendy. Podeszła do stołu z prezentami.
Wydawało się, że to zdezorientowało wszystkich, łącznie ze mną.
Mama nie podeszła do Brendy. Podeszła do stołu z prezentami.
Podniosła pudełko z cedru i zaniosła je na patio.
Brenda stała dalej, trzymając w górze szklankę, i już się nie uśmiechała.
Mama położyła pudełko obok ciasta.
„Mamy jeszcze jedną, ostatnią tradycję”.
Odwiązała wstążkę i otworzyła wieko.
Wewnątrz znajdowały się dziesiątki kopert.
Odwiązała wstążkę i otworzyła wieko.
Niektóre były białe. Niektóre różowe. Jeden był pokryty naklejkami.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






