***„Mocny początek, Patricia 😂.”***
Zmusiła się do uśmiechu.
„Wypadki się zdarzają.”
Potem przewróciła karton z mlekiem.
Płyn wylał się na półkę i zamoczył jej skarpetki.
***’Lodówka: 2. Patricia: 0.’***
Spojrzałem na moją nieskazitelnie czystą półkę.
„Czy mam ci dać chwilę, żebyś mógł nadrobić zaległości?”
Odpowiedzią był wyraz twarzy Patricii.
Pojawiło się więcej komentarzy.
***’Następne zadanie!’***
***’Na górę lodówki!’***
Patricia wyciągnęła rękę do góry i przeciągnęła dwoma palcami po powierzchni.
Wrócili siwi.
***O mój Boże, ZNALAZŁA NOWY GATUNEK KURZÓW.***
Jej uśmiech zniknął.
Następnie przyszła kolej na szafki.
Patricia otworzyła jeden z pojemników zbyt szybko i trzy plastikowe pojemniki spadły na blat.
***’RZĄD SIĘ WALCZY.’***
W międzyczasie ukończyłam już meble kuchenne i zabrałam się za pranie.
Kiedy ktoś zaproponował jej złożenie prześcieradła z dopasowaną gumką, Patricia wyglądała na osobiście zdradzoną przez internet.
Potem ktoś poprosił nas o wytarcie okapów.
W moim przypadku zajęło to tylko kilka sekund.
Patricia szorowała swoją tkaninę dwa razy, ale i tak była brązowa od tłuszczu.
Podniosłam czystą szmatkę i roześmiałam się.
„Patricio, mam udawać, że tego nie widziałem?”
Ona się nie śmiała.
To właśnie wtedy Patricia ostatecznie zakończyła występy.
Jej szeroki uśmiech na Facebooku zniknął.
Podobnie było z krótkimi przemowami na temat tego, jak rzeczy powinny być zrobione.
Ona po prostu stała tam, trzymając brudną szmatkę, podczas gdy na ekranie pojawiały się komentarze.
„Nie wiem, dlaczego wszyscy się na mnie tak uwzięli” – powiedziała.
Ale w jej głosie nie słychać już było złości.
Byłem gotowy przypomnieć jej, że publiczne upokorzenie było jej pomysłem.
Wtedy zauważyłem, że jej ręka drży.
„Patricio” – powiedziałem. „Zapomnij o komentarzach. Po prostu dokończ zadanie”.
Spojrzała na mnie przez ekran.
„Nie mogę.”
“Co masz na myśli?”
Patricia powoli opuściła się na podłogę w kuchni.
„Chodzi mi o to, że nic z tego nie mogę zrobić, Claire. Nigdy nie potrafiłam.”
Komentarze nagle ucichły.
„Ty i Nathan macie to… to życie. Wasz dom, wasze prace, obiad na stole. Sprawiasz, że wszystko wydaje się takie proste”.
Wytarła twarz.
„Za każdym razem, gdy przychodziłem do twojego domu, szukałem czegoś nie tak. Kurzu. Obiadu. Prania. Czegokolwiek. Bo jeśli znalazłem coś, w czym ci nie wyszło, nie musiałem się tak wstydzić, że nie daję sobie rady tutaj”.
Spojrzałem na nią.
„Szukałeś powodów, żeby mnie osądzać?”
„Szukałam powodów, dla których nie powinnam siebie osądzać”.
Rozejrzała się po kuchni.
„A kiedy zobaczyłem cię tamtego dnia w łóżku… w końcu miałem coś, co mogłem przeciwko tobie wykorzystać. I tak zrobiłem”.






