Nic nie powiedział.
Paulina wyciągnęła kolejną stronę.
„To nie wszystko.”
To była wiadomość od Ernesto.
Gdy zdobędziemy oryginalne dokumenty, będziemy mogli ruszyć dalej. Graciela mówi, że Mariana trzyma paszporty, akty własności i biżuterię w szafie. Jeśli znikną również cenne przedmioty, wszyscy pomyślą, że to było zwykłe włamanie.
Graciela opadła na krzesło.
„Nigdy tego nie powiedziałem.”
„To jest tutaj napisane” – odpowiedziała Paulina.
Alejandro spojrzał na mnie. Jego oczy były czerwone.
„Mariana, zadłużyłam się. Inwestycja się nie powiodła. Mama pożyczyła mi pieniądze. Ernesto powiedział, że może to naprawić”.
„Potajemnie sprzedając nasz dom?”
„Nasz dom”.
„Dom, w którym mieszka twoja córka.”
Camila była na górze i szykowała się do szkoły. Powiedziałem jej, żeby nie schodziła na dół, dopóki Paulina jej nie zawoła. Byłem wdzięczny, że nie słyszała większości z tego.
Wtedy mój telefon zawibrował.
Alarm włączony: wykryto ruch przy tylnych drzwiach.
Wszyscy zamarli.
7:57.
Otworzyłem kamerę na podwórku.
Víctor Robles stał za moim domem. Ta sama szara kurtka. Ta sama czarna czapka. Torba z narzędziami przewieszona przez ramię.
Graciela położyła dłoń na piersi.
Alejandro wyszeptał: „To nie może się dziać”.
Wtedy oba telefony zaczęły wibrować.
Víctor do nich dzwonił.
To był moment, w którym coś wyraźnie zrozumiałem.
To nie była Graciela działająca za plecami Alejandro.
Oboje to przede mną ukrywali.
Firma alarmowa nie odzywała się, podczas gdy Víctor testował drzwi tarasowe czymś metalowym. Niczego nie rozbijał. To o mało nie pogorszyło sytuacji. Był ostrożny, jakby znał już układ, jakby ktoś mu powiedział, że tylne drzwi prowadzą na korytarz obok gabinetu.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






