Ktoś cicho zapukał do drzwi.
„Claire?” zapytał Daniel. „Z kim rozmawiasz?”
Nie odpowiedziałem.
Rut szepnęła: „Od ojca nauczył się, jak sprawić, by kobieta zwątpiła w siebie”.
Daniel zapukał ponownie.
“Otwórz drzwi.”
Spojrzałem w okno łazienki.
Drugie piętro.
Nie ma wyjścia.
„Po co miałby mnie odurzać?”
“Nie wiem.”
„Jak więc możesz być tego pewien?”
„Bo Sophie przyniosła mi jeden z twoich kubków.”
Przestałem oddychać.
“Co?”
„Trzy niedziele temu. Ta srebrna.”
Kubek zniknął z naszej kuchni.
Daniel powiedział, że musiałem zostawić to w pracy.
„Zbadałam to” – powiedziała Ruth. „W środku były ślady zolpidemu”.
Klamka drzwi się obróciła.
Zamknięty.
Głos Daniela pozostał spokojny.
„Claire, otwórz drzwi. Straszysz Sophie.”
Spojrzałem w dół.
Cień zasłonił szczelinę pod drzwiami.
„Zadzwoniłeś na policję?” – wyszeptałem.
„Teraz są ze mną”.
Prawie rozpłakałem się z ulgi.
Wtedy Rut powiedziała: „Ale ich jeszcze nie ma u ciebie”.
Daniel uderzył w drzwi.
Raz.
Twardy.
Rama pękła.
Krzyczałem.
“Sophie!”
Daniel uderzył ponownie.
Zamek wyrwał się do połowy z drewna.
Weszłam do pustej wanny i przysunęłam kosz na pranie do drzwi.
„Claire” – powiedział.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






