Cała poczekalnia zamarła. Nagle ktoś parsknął zduszonym śmiechem. Inna osoba parsknęła śmiechem. Pielęgniarka, Tracy, uśmiechnęła się leciutko i spojrzała na komputer, jakby nie chciała, żeby ją przyłapano na korzystaniu z niego.
Jakubowi opadła szczęka. „To oburzające!”
Nieszczęśliwy mężczyzna trzymający krawat | Źródło: Pexels
Nieszczęśliwy mężczyzna trzymający krawat | Źródło: Pexels
Lekarz go zignorował. Odwrócił się w stronę reszty sali. „To niemowlę” – powiedział, wskazując na Olivię w moich ramionach – „ma gorączkę 38,7 stopnia. W wieku trzech tygodni to nagły przypadek medyczny. Sepsa może rozwinąć się w ciągu kilku godzin. Jeśli nie zareagujemy szybko, może być śmiertelna. Więc tak, proszę pana, ona odejdzie przed panem”.
Jakub spróbował ponownie. „Ale…”
Lekarz przerwał mu, wskazując palcem. „Poza tym, jeśli jeszcze raz odezwiesz się tak do mojego personelu, osobiście wyprowadzę cię ze szpitala. Twoje pieniądze nie robią na mnie wrażenia. Twój zegarek nie robi na mnie wrażenia. A twoje poczucie wyższości zdecydowanie nie robi na mnie wrażenia”.
Przez sekundę zapadła cisza.
Wtedy z tyłu rozległy się powolne oklaski. Ktoś inny dołączył. Wkrótce cała poczekalnia zaczęła klaskać.
Stałam tam oszołomiona, trzymając w ramionach moje dziecko, gdy hałas narastał. Tracy puściła mi oko i bezgłośnie powiedziała: „Idź”.
Poszedłem za lekarzem na korytarz. Kolana mi się trochę trzęsły, ale mocno trzymałem Olivię.
W gabinecie było cicho, chłodno i delikatnie oświetlono. Olivia już wtedy przestała płakać, ale jej czoło wciąż było zbyt gorące.
Lekarz, na którego plakietce widniał napis „Dr Robert”, zbadał ją delikatnie, zadając mi jednocześnie pytania spokojnym głosem.
„Od jak dawna ma gorączkę?” zapytał, wkładając jej pod pachę mały termometr.
„Zaczęło się dziś po południu” – odpowiedziałem. „Była marudna i mało jadła. A dziś wieczorem po prostu… nie przestawała płakać”.
Skinął głową. „Jakiś kaszel albo wysypka?”
„Nie. Tylko gorączka i płacz.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






