
Uśmiech Juliana stał się mocniejszy. Był dyrektorem ds. strategii Aurelii i od trzech tygodni mówił o awansie, którego spodziewał się dziś wieczorem. Wierzył, że zarząd mianuje go prezesem. Wierzył również, że spędzam dni na zarządzaniu skromnym spadkiem i wolontariacie w fundacji artystycznej.
Nigdy nie pytał, dlaczego biuro inwestycyjne mojej zmarłej matki zajmowało trzy piętra w Bostonie. Wolał moją wersję, która sprawiała, że czuł się wyższy.
„To ogłoszenie jest dla kadry kierowniczej” – powiedział. „Nie dla żon-ozdobników”.
Camilla zaśmiała się cicho.
Po drugiej stronie sali balowej mój wzrok przykuł przewodniczący Malcolm Reed. Dotknął dwoma palcami mankietu – znak, na który się umówiliśmy po podpisaniu dokumentów końcowych tego popołudnia. Obok niego stali radca prawny Aurelii i biegły rewident, który przez sześć tygodni badał płatności dla dostawców autoryzowane przez Juliana.
Wziąłem do ręki nietkniętą szklankę wody gazowanej.
„Ciesz się tymi dziesięcioma minutami” – powiedziałam mężowi.
Złapał mnie za nadgarstek. „Co to znaczy?”
„To znaczy, że powinieneś słuchać uważnie.”
Światła przygasły, scena rozbłysła jaskrawoniebieskim blaskiem. Malcolm podszedł do mikrofonu i podziękował pracownikom, którzy podtrzymywali Aurelię przy życiu przez osiemnaście miesięcy długów, anulowanych zamówień i nieudanej rozbudowy. Julian puścił mnie i poprawił marynarkę, już przygotowując zwycięski wyraz twarzy.
„Dziś wieczorem” – powiedział Malcolm – „witamy inwestora, którego kapitał ocalił osiemset miejsc pracy i pozwolił nam spłacić nasz najgroźniejszy dług. Przejęcie zostało sfinalizowane dzisiaj. Northstar Holdings posiada obecnie pięćdziesiąt osiem procent udziałów w Aurelia Systems”.
Julian pierwszy zaklaskał.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






