REKLAMA

Na firmowej imprezie mojego męża powiedział mi, żebym poszła do jego kochanki… Poprawiłam sukienkę i powiedziałam: „Nie. Zostanę na ogłoszenie”.

REKLAMA
Na firmowej imprezie mojego męża powiedział mi, żebym poszła do jego kochanki… Poprawiłam sukienkę i powiedziałam: „Nie. Zostanę na ogłoszenie”.
REKLAMA

Dziesięć minut później prezes przedstawił nowego większościowego właściciela firmy. Weszłam na scenę – a mój mąż przestał oddychać.

„Idź do domu” – wyszeptał Julian, uderzając mnie w ramię z taką siłą, że upadłam na stolik z szampanem. „Jej miejsce dziś wieczorem jest przy mnie”.

Dwustu pracowników zebrało się pod szklanymi żyrandolami hotelu Halcyon na przyjęciu z okazji dwudziestej rocznicy firmy Aurelia Systems. Rozmowy urwały się, a potem zostały wznowione z powściągliwym tonem, jakiego ludzie używają, gdy są świadkami czegoś okropnego, ale boją się człowieka odpowiedzialnego za to.

Camilla Price stała u boku mojego męża w dopasowanej czerwonej sukni, z jedną ręką spoczywającą władczo na jego ramieniu. Jako dyrektor ds. komunikacji Aurelii, przez miesiące występowała u boku Juliana na konferencjach, kolacjach i „wyjazdach na kryzysowe strategie”. Dziś wieczorem miała na sobie diamentowe kolczyki, których nie znalazłam w mojej szkatułce z biżuterią.

Przechyliła głowę. „Audrey, może to nie jest odpowiedni wieczór na scenę seksu domowego”.

Ramię paliło mnie pod niebieską jedwabną sukienką. Poprawiłam ramiączko, uniosłam brodę i powiedziałam: „Nie. Chyba zostanę na ogłoszenie”.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA