Od tamtej chwili nie mogłem pozbyć się nieprzyjemnego wrażenia, że dzieje się coś dziwnego.
Po kilku minutach znaleźliśmy się w spokojniejszej części terminalu.
Nagle Henry powiedział:
— Mark, mogę skorzystać z twojego telefonu?
Zatrzymałem się.
— Skąd pan zna moje imię?
Spojrzał na mój identyfikator pracowniczy.
Dopiero wtedy przypomniałem sobie, że wciąż miałem go zawieszonego na szyi.
Trochę się uspokoiłem.
— Muszę pilnie zadzwonić — wyjaśnił spokojnie Henry.
Podałem mu telefon.
Wybrał numer.
Po kilku sekundach usłyszałem:
— Policja?
Nie od razu zrozumiałem, co się dzieje.
Henry odszedł kilka kroków i ściszył głos:
— Tak, jestem na lotnisku… Terminal C… On jest teraz obok mnie.
Poczułem nieprzyjemny chłód.
On jest obok mnie.
Ale kto?
O kim mówił Henry?
Przez kilka sekund słuchał rozmówcy, a następnie powiedział:
— Tak, jestem pewien. Proszę przyjechać tak szybko, jak to możliwe.
Po tych słowach zakończył rozmowę i wrócił do mnie.
Zabrałem telefon.
— Co się dzieje?
Henry spojrzał na mnie. Teraz jego twarz była całkowicie poważna.
— Chcę cię tylko o coś poprosić. Na razie nie odchodź.
W mojej głowie natychmiast pojawiło się mnóstwo pytań.
Co zauważył ten człowiek?
Po kogo zadzwonił?
I dlaczego, rozmawiając z policją, Henry powiedział, że ten człowiek jest obok niego?
— Henry, jeśli ma pan jakieś problemy, ja nie mam z tym absolutnie nic wspólnego.
Spojrzał na mnie uważnie.
— Wiem, Mark.
I właśnie wtedy zrozumiałem, że sytuacja jest znacznie poważniejsza, niż mi się wcześniej wydawało.

Henry nie odpowiedział od razu.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





