CZĘŚĆ 2
Przez jedną straszną sekundę cały ogród zapomniał jak oddychać.
Śmiech ucichł tak nagle, że brzęk lodu w kieliszkach do szampana zabrzmiał głośno. Gdzieś w pobliżu kwartetu smyczkowego skrzypaczka przeciągnęła smyczkiem po niewłaściwej nucie i zamarła z instrumentem wciąż schowanym pod brodą.
Ethan Carter stał przy otwartych przesuwanych drzwiach, jedną ręką trzymając kieliszek do szampana, drugą opierając się o framugę, jakby cały dom przechylił się pod nim.
Jego oczy były skierowane na mnie.
Na moich przemoczonych, siwych włosach.
Na moim błotnistym szalu.
O tanich butach zniszczonych przez pończochy Vanessy.
Na wielorazowej torbie na zakupy, którą ściskałam przy piersi, jakbym trzymała w niej ostatnią rzecz, jaką posiadałam na świecie.
“Mama?”
Słowo rozległo się po podwórzu.
Nie głośno.
Nie dramatyczne.
Ale uderzenie było silniejsze niż grzmot.
Uśmiech Vanessy zamarł.
Patricia Mitchell odwróciła się gwałtownie w stronę córki.
George opuścił kieliszek.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






