— Chcesz zabrać mieszkanie mojemu synowi?
– Nie. Chcę dostać to, co mi się należy zgodnie z prawem i sumieniem.
Ojciec Very położył dłoń na stole.
– I nie będziesz już groził mojej córce.
Maksym zbladł.
– Nie groziłem.
„Jest nagranie” – przypomniała spokojnie Vera.
Larisa Pietrowna gwałtownie wstała.
„Wszystko jasne. Z góry postanowiłeś zniszczyć naszą rodzinę!”
„Nie” – odpowiedziała Vera. „To nie dokumenty ani mój ojciec zniszczyły rodzinę. To fakt, że twój syn pozwolił ci decydować za siebie”.
Etap czwarty: „Nie jesteś panią domu, dopóki jest tu mama!”
Po spotkaniu Maksym stał jeszcze długo w kawiarni.
– Vera, proszę, nie składaj od razu pozwu o rozwód.
— Jeszcze niczego nie zdecydowałem.
– Potrafię wszystko naprawić.
– Jak?
„Odeślę mamę do domu. Będziemy tylko we dwoje.”
– Mówiłeś to już wiele razy.
– Tym razem będzie inaczej.
– Dlaczego?
Maksym spojrzał na nią z rozpaczą.
– Ponieważ zdałem sobie sprawę, że mogę cię stracić.
Vera pokręciła głową.
— Zrozumiałeś to dopiero wtedy, gdy istniało ryzyko utraty mieszkania.
– To nieprawda.
– To dlaczego mówiłeś o moim losie, a nie o tym, że cierpię?
Maksym nie odpowiedział.
Ojciec Very powiedział cicho:
„Maximie, jeśli naprawdę chcesz uratować swoje małżeństwo, nie zaczynaj od obietnic. Zacznij od odpowiedzialności”.
– Jestem gotowy.
„Więc uwolnij mieszkanie spod presji matki. I daj Verze dostęp do wszystkich dokumentów”.
– Cienki.
– Dodatkowo będziesz musiał wyjaśnić, dlaczego ukryłeś dokumenty przed żoną.
Maksym skinął głową.
– Rozumiem.
Ale w domu Larisa Pietrowna przywitała syna zupełnie inaczej, niż się spodziewał.
„Pozwoliłeś im mnie upokorzyć!” krzyknęła. „Na oczach obcych!”
— To był ojciec Very i jej prawnik.
— Nie obchodzi mnie to! Powinieneś był stanąć po mojej stronie!
— Już zbyt długo jestem po twojej stronie.
Larisa Pietrowna zamarła.
– Co powiedziałeś?
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






