Nie było w ogóle żadnego rozpoznania. Dla niej byłem zupełnie obcą osobą. Daniel był dość pospolity, a najwyraźniej nowa linia żuchwy i dodatkowe czterdzieści funtów mięśni załatwiły resztę.
Zadzwoniłem do Marcusa, zanim zdążyłem się nad tym głębiej zastanowić.
„Nie uwierzysz, kto właśnie się ze mną skontaktował”.
„Proszę, powiedz mi, że to twój były.”
„Gorzej. Madison. Z domu.”
Na linii zapadła cisza.
„Królowa balu, Madison? Ta, której imię wymawiałaś jak przekleństwo?”
“Tamten.”
„Danielu” – powiedział powoli – „powiedz mi, że przesunąłeś w lewo”.
„Przesunąłem w prawo.”
“Dlaczego?”
Oparłem się o blat. Szczerze mówiąc, nie do końca wiedziałem.
„Chyba ciekawość.”
„Ciekawość zabiła kota, bracie. Czego się po tym spodziewasz?”
„Nie wiem. Może nic. Może po prostu chcę zobaczyć jej twarz, kiedy zorientuje się, kim jestem.”
Marcus westchnął. „To brzmi jak zemsta w kurtce ciekawości”.
„Może i tak.”
„Słuchaj, spędziłeś dziesięć lat budując życie, z którym ona nie ma nic wspólnego. Jesteś pewien, że chcesz ją do niego zaprosić, choćby na jedną noc?”
Spojrzałem w okno, na swoje odbicie rozciągające się nad światłami miasta. „Ona nie wie, że to ja, Marcus. Po raz pierwszy mogę zdecydować, jak skończy się ta historia”.
„A która wersja ciebie pojawia się, żeby to napisać?”
To uderzyło mnie mocniej, niż chciałem przyznać. Powiedziałem mu, że się nad tym zastanowię i zakończyłem rozmowę.
Następna wiadomość już czekała: „Chcesz w piątek napić się drinka? Jest taki winiarnia na Elm, którą uwielbiam”.
Mój kciuk zawisł nad ekranem. Pomyślałem o chłopcu, który jadał lunch w bibliotece. Pomyślałem o mężczyźnie, który nauczył tego chłopca, żeby przestał przepraszać za to, że istnieje.
„Piątek pracuje” – napisałem.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






