„Chcemy tylko tego, co najlepsze dla was obojga”.
Kira zaśmiała się gorzko.
„Skłamałeś nas. Oszukałeś nas. Zawstydziłeś nas.”
Starałem się zachować spokój.
„Po prostu myślę, że oboje moglibyście znaleźć osoby, które bardziej do siebie pasują.”
Całe ciało Kiry zesztywniało.
„Nie obchodzi mnie kolor skóry Marcusa”.
Jej głos załamał się ze wzruszenia.
Kocham go. Wychodzę za niego za mąż, bo to jest osoba, z którą chcę spędzić życie.
Marcus stanął obok niej.
„I kocham Kirę. Nie chcę nikogo innego.”
Betty i ja spojrzeliśmy na siebie.
Wyjątkowo żadne z nas nie miało odpowiedzi.
„Staraliśmy się robić to, co uważaliśmy za słuszne” – powiedziałem w końcu.
Betty skinęła głową.
“Dokładnie.”
Kira pokręciła głową.
„Właśnie to sobie powtarzacie.”
Potem spojrzała na nas.
„Obie ciągle gadacie o tym, że Marcus i ja jesteśmy zbyt różni, żeby do siebie pasować.”
Roześmiała się bez humoru.
„Ale spójrzcie na was dwoje.”
Betty zmarszczyła brwi.
„Co to znaczy?”
„To znaczy, że jesteście praktycznie identyczni”.
Kira wskazała na nas.
„Obie jesteście uparte. Obie wtrącacie się we wszystko. Obie manipulujecie ludźmi, kiedy nie stawiacie na swoim. Mamo, ostatnio pewnie spędziłaś więcej czasu na rozmowach z Betty niż z którąkolwiek ze swoich prawdziwych przyjaciółek.”
Zacząłem odpowiadać.
„Nie rozumiesz—”
„Nie, mamo. Nie rozumiesz.”
Głos Kiry stał się stanowczy.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






